Adrian Sikora: Trener Kasperczyk ma metody pracy takie, jak na Zachodzie
29.07.2011
- W czasie okresu przygotowawczego zdarzyły mi się takie dziwne 2-3 dni. Miałem stan zapalny mięśnia przywodziciela i okazało się, że to... od zębów. Co ciekawe, trzy tygodnie wcześniej byłem na kontroli u dentysty i wszystko było w porządku. Sytuacja trochę śmieszna, ale szkoda tych kilku dni - mówi Sikora.
W ostatnim sparingu z Polonią Warszawa oraz w gierce przeciwko zespołowi Młodej Ekstraklasy Sikora jednak pojawił się na boisku. - Bo z moim zdrowiem wszystko jest już w porządku. Na dzień dzisiejszy nie jestem zadowolony ze swojej formy piłkarskiej. Fizycznie wszystko jest ok, ale piłkarsko jeszcze troszkę, troszkę mi trzeba - ocenia napastnik.
Powrót Adriana Sikory do ekstraklasy jest wydarzeniem nie tylko w Bielsku-Białej, ale także w całej Polsce. Kibice zastanawiają się, czy powrót dawnej gwiazdy będzie tak udany jak te, których doświadczyli Tomasz Frankowski, czy wcześniej Kamil Kosowski, a może bardziej podobny do nieudanych przygód Artura Wichniarka oraz Macieja Żurawskiego. - Ja się gwiazdą tej ligi nigdy nie czułem i nigdy nią nie byłem. Zdarzyło się strzelić trochę bramek i to było miłe, ale nie gwiazda. Nie chcę nikomu nic udowadniać, nie czuję też zwiększonej presji. Po prostu chcę pomóc tym chłopakom w osiągnięciu dobrego wyniku - deklaruje.
Zawodnik ocenił też blisko dwa miesiące współpracy z trenerem Robertem Kasperczykiem. - Wszystko układa się jak najlepiej. W czasie gdy grałem w Hiszpanii czy na Cyprze poznałem metody treningowe tamtejszych szkoleniowców. I muszę przyznać, że trener Kasperczyk ma je bardzo podobne, jak na zachodzie, a to mi bardzo odpowiada - kończy wychowanek Czantorii Nierodzim.
W ostatnim sparingu z Polonią Warszawa oraz w gierce przeciwko zespołowi Młodej Ekstraklasy Sikora jednak pojawił się na boisku. - Bo z moim zdrowiem wszystko jest już w porządku. Na dzień dzisiejszy nie jestem zadowolony ze swojej formy piłkarskiej. Fizycznie wszystko jest ok, ale piłkarsko jeszcze troszkę, troszkę mi trzeba - ocenia napastnik.
Powrót Adriana Sikory do ekstraklasy jest wydarzeniem nie tylko w Bielsku-Białej, ale także w całej Polsce. Kibice zastanawiają się, czy powrót dawnej gwiazdy będzie tak udany jak te, których doświadczyli Tomasz Frankowski, czy wcześniej Kamil Kosowski, a może bardziej podobny do nieudanych przygód Artura Wichniarka oraz Macieja Żurawskiego. - Ja się gwiazdą tej ligi nigdy nie czułem i nigdy nią nie byłem. Zdarzyło się strzelić trochę bramek i to było miłe, ale nie gwiazda. Nie chcę nikomu nic udowadniać, nie czuję też zwiększonej presji. Po prostu chcę pomóc tym chłopakom w osiągnięciu dobrego wyniku - deklaruje.
Zawodnik ocenił też blisko dwa miesiące współpracy z trenerem Robertem Kasperczykiem. - Wszystko układa się jak najlepiej. W czasie gdy grałem w Hiszpanii czy na Cyprze poznałem metody treningowe tamtejszych szkoleniowców. I muszę przyznać, że trener Kasperczyk ma je bardzo podobne, jak na zachodzie, a to mi bardzo odpowiada - kończy wychowanek Czantorii Nierodzim.
Polecane
Ekstraklasa