Adrian Sikora: Kibic ma prawo gwizdać

16.10.2011
Na pewno nie jest to powrót do ekstraklasy taki, jak Adrian Sikora sobie wyobrażał. Napastnik dostaje od Roberta Kasperczyka sporo szans, ale jak na razie nie odpłaca za okazywane zaufanie. Czy to się zmieni?
31-letni zawodnik wystąpił w tym sezonie w ośmiu meczach Podbeskidzia Bielsko-Biała, w tym sześciokrotnie od pierwszej minuty. Ani razu nie zdołał się jednak wpisać na listę strzelców, choć jego konkurenci do miejsca w składzie trafiają. Może nie na potęgę, ale jednak - Robert Demjan zdobył trzy gole, Sylwester Patejuk dwa, a Adam Cieśliński jednego. Kibice zaczynają już do niego tracić cierpliwość.

Sikora walczy, stara się, dużo biega, choć w systemie 4-2-3-1 ciężko dla niego znaleźć optymalne miejsce na boisku. Z konieczności gra zazwyczaj na którymś ze skrzydeł, atakując bramkę rywala z głębi pola. I zawsze czegoś brakuje, by zdobyć gola. Gdy w meczu z Cracovią piłkarz był zastępowany przez Piotra Malinowskiego, ulubieńca publiczności, kibice gwizdali. Jak zareagował na to Sikora?

- Kibice mają prawo gwizdać. Co ja na to mogę zrobić? Przecież nie powiem, że nie mają prawa, skoro mają. Gwiżdżą, bo są niezadowoleni i trudno. Ja sam nie jestem z siebie zadowolony - samokrytycznie przyznaje napastnik. Latem trener Robert Kasperczyk w jednym z wywiadów zaznaczył, że były gracz APOEL-u Nikozja potrzebuje czasu i trwająca runda jesienna będzie dla niego okresem przejściowym. Czy jednak jego forma idzie w dobrą stronę? - Trudno powiedzieć, czy jest jakaś tendencja. Raz gram lepiej, raz gorzej - przyznaje niechętnie.

W piątek wychowanek Czantorii Nierodzim był zadowolony z jednego. - Jeśli mówimy o drużynie, to na pewno jest się z czego cieszyć. Wygraliśmy bardzo ważny mecz z bezpośrednim rywalem. Jestem bardzo szczęśliwy, że to nam się udało - kończy.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również