7 lat temu był bohaterem meczu z Górnikiem. Jutro może zagrać znów...
03.11.2011
Jesienią 2004 roku oba kluby rywalizowały ze sobą w fazie grupowej Pucharu Polski. 21 września doszło w Bielsku-Białej do pierwszego meczu między nimi. Grający w ekstraklasie Górnik mierzył się z mającym - po raz pierwszy w historii - ekstraklasowe ambicje Podbeskidziem. Początkowo wszystko szło zgodnie z planem - po golach Arkadiusza Aleksandra i Marcela Liczki, goście prowadzili 2-0, jednak druga połowa należała do "Górali".
Najpierw Artur Prokop pokonał Piotra Lecha z rzutu karnego. W 55. minucie Daniel Dubicki wyrównał stan meczu, zdobywając jednego ze swoich nielicznych goli w Bielsku. Wreszcie, na 16 minut przed końcem, fenomenalny strzał z dystansu w samo okienko oddał Piotr Koman, który był wówczas ledwie wchodzącym do drużyny młokosem. Jego cudowny gol dał bielszczanom zwycięstwo...
- To są dawne, dawne dzieje, ale pamiętam doskonale to spotkanie - przyznaje Koman. - Miałem 19 lat i strzeliłem pierwszego gola w dorosłej piłce. Jak się tak zastanowić, to... później już nigdy tak ładnej bramki nie zdobyłem - mówi pomocnik. To był wówczas dopiero jego 11. występ w pierwszym zespole "Górali". Dziś ma ich na koncie już 164 i w klasyfikacji wszech czasów przed sobą tylko Sławomira Cienciałę. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że kolejny mecz zaliczy też jutro, choć do podstawowego składu ostatnio nie należy.
Wszystko przez kartkową pauzę Dariusza Łatki. - Wiadomo, że jest jakaś szansa na to, że zagram od 1. minuty, ale ciężko to przewidzieć, bo trener raczej nie daje żadnych sygnałów, że ktoś zagra. Dowiem się dopiero jutro na przedmeczowej odprawie - mówi zawodnik. 26-letni Koman jest defensywnym pomocnikiem, więc bramek za często nie strzela, ale jeśli ma to uczynić, to właśnie w meczu z zabrzanami - w bielskich barwach ma na koncie 12 goli, z czego 1/3 w starciach przeciwko śląskim drużynom. Dość powiedzieć, że w zeszłym sezonie trafiał tylko dwa razy - z GKS-em Katowice i Ruchem Radzionków...
Najpierw Artur Prokop pokonał Piotra Lecha z rzutu karnego. W 55. minucie Daniel Dubicki wyrównał stan meczu, zdobywając jednego ze swoich nielicznych goli w Bielsku. Wreszcie, na 16 minut przed końcem, fenomenalny strzał z dystansu w samo okienko oddał Piotr Koman, który był wówczas ledwie wchodzącym do drużyny młokosem. Jego cudowny gol dał bielszczanom zwycięstwo...
- To są dawne, dawne dzieje, ale pamiętam doskonale to spotkanie - przyznaje Koman. - Miałem 19 lat i strzeliłem pierwszego gola w dorosłej piłce. Jak się tak zastanowić, to... później już nigdy tak ładnej bramki nie zdobyłem - mówi pomocnik. To był wówczas dopiero jego 11. występ w pierwszym zespole "Górali". Dziś ma ich na koncie już 164 i w klasyfikacji wszech czasów przed sobą tylko Sławomira Cienciałę. Istnieje spore prawdopodobieństwo, że kolejny mecz zaliczy też jutro, choć do podstawowego składu ostatnio nie należy.
Wszystko przez kartkową pauzę Dariusza Łatki. - Wiadomo, że jest jakaś szansa na to, że zagram od 1. minuty, ale ciężko to przewidzieć, bo trener raczej nie daje żadnych sygnałów, że ktoś zagra. Dowiem się dopiero jutro na przedmeczowej odprawie - mówi zawodnik. 26-letni Koman jest defensywnym pomocnikiem, więc bramek za często nie strzela, ale jeśli ma to uczynić, to właśnie w meczu z zabrzanami - w bielskich barwach ma na koncie 12 goli, z czego 1/3 w starciach przeciwko śląskim drużynom. Dość powiedzieć, że w zeszłym sezonie trafiał tylko dwa razy - z GKS-em Katowice i Ruchem Radzionków...
Polecane
Ekstraklasa