Żylina - Piast 5-3. Wygrana nad „skleconym” rywalem
19.06.2015
„Piastunki” rozpoczęły mecz z piątką testowanych graczy w wyjściowym składzie. Parę stoperów tworzyli Długołęcki z Szarkiem, w środku pola partnerami Murawskiego byli Pietrowski oraz Predragović, a na lewym skrzydle zobaczyliśmy drugiego ze sprawdzanych Bośniaków – Sivsića.
Na ławce rezerwowych gości zabrakło natomiast Brazylijczyka Heberta oraz Saszy Żiveca. Żylina nie zlekceważyła niżej notowanego rywala z Polski i rozpoczęła mecz w silnym zestawieniu, z królem strzelców słowackiej Ekstraklasy – Matejem Jelićem na czele.
Piast objął prowadzenie już w 7 minucie meczu. Na listę strzelców wpisał się Patrick Dytko, który wykorzystał precyzyjne dogranie młodzieżowego reprezentanta Bośni – Fedora Predragovića.
Gościom udawało się utrzymywać prowadzenie przez ponad 20 minut konfrontacji i trzeba przyznać, że Piast nie ograniczał się wówczas jedynie do obrony wywalczonej przewagi. W końcu jednak i Dobrivoj Rusov musiał skapitulować, gdy precyzyjnym uderzeniem pokonał go, wspomniany wyżej, chorwacki napastnik Jelić.
W kolejnych minutach mogliśmy obserwować następne dogodne sytuacje do zmiany rezultatu (między innymi groźny strzał głową Szeligi), lecz ani jednemu, ani drugiemu zespołowi nie udało się wówczas ponownie tracić do siatki. Uczynił to dopiero Marcin Pietrowski, który bezbłędnie wykonał jedenastkę podyktowaną za faul Vavro na Moskwiku. Ważny gol byłego gracza Lechii Gdańsk w jego nieoficjalnym debiucie, w niebiesko-czerwonych barwach.
Bramka na 2-1 dla Piasta padła w minucie 41, lecz już parę minut później ponownie był remis. Gola na 2-2 zdobył Paur, a chwilę później sędzia odgwizdał koniec pierwszej połowy spotkania.
***
Oba zespoły rozpoczęły drugą odsłonę rywalizacji od kilku zmian w swoich składach. W barwach gości zameldowali się na boisku Leszczyński, Bodzioch, Osyra, Mokwa, Badia, Kuzdra, Setla, Lisowski oraz Ciechański. W odwodzie pozostał jedynie trzeci golkiper Jakub Szmatuła.
Powoli zaczęła się wtedy zarysowywać przewaga wicemistrzów Słowacji. Najpierw minimalnie chybił Szpalek po podaniu Kwona, lecz kilka minut po tej akcji Luka Lucić nie dał szans bramkarzowi „Piastunek”. Co ciekawe był to już trzeci gol dla MSK i trzeci zdobyty po akcji gospodarzy prawą flanką.
Niestety na tym nie zakończyła się ofensywa Żyliny. Czwarte trafienie, a swoje drugie, dołożył w 73 minucie meczu Jakub Paur, umieszczając piłkę w siatce po olbrzymim zamieszaniu w polu karnym Rafała Leszczyńskiego. Piast odpowiedział próbą Setli, ale Voleszak nie dał się zaskoczyć.
Za tą niewykorzystaną okazję niebiesko-czerwoni szybko zostali skarceni, w efekcie czego na kilkanaście minut przed końcem spotkania Paur skompletował hat-tricka.
Trener Latal zareagował powrotną zmianą Predragovića, który zluzował doświadczonego Adriana Klepczyńskiego. Bośniak w rewanżu, chwilę później, trafił w poprzeczkę. Gola mógł też zdobyć Ciechański, lecz nie potrafił strzelić celnie.
Co się odwlecze, to nie uciecze. Trzecie trafienie dla „Piastunek” mogliśmy zobaczyć w jednej z ostatnich akcji meczu – piłkę rozprowadził Gerard Badia, zagrał do wspomnianego Ciechańskiego i było tylko 5-3.
Więcej bramek już dzisiaj w Żylinie nie uświadczyliśmy. Gospodarzy wygrali zasłużenie, a Piast zaprezentował się tak jak mogliśmy się tego spodziewać – jak poznająca się dopiero grupa częściowo obcych sobie graczy, przed którymi jest jeszcze mnóstwo pracy.
MSK Żylina - Piast 5-3 (2-2)
0-1 – Dytko, 7 min.
1-1 – Jelić, 29 min.
1-2 – Pietrowski, 41 min. (karny)
2-2 – Paur, 45 min.
3-2 – Lucić, 63 min.
4-2 – Paur, 73 min.
5-2 – Paur, 77 min.
5-3 – Ciechański, 87 min.
Wyjściowy skład Piasta: Rusov – Klepczyński, Długołęcki, Szarek, Moskwik – Dytko, Murawski, Pietrowski, Predragović, Sivsić – Szeliga.
Na ławce rezerwowych gości zabrakło natomiast Brazylijczyka Heberta oraz Saszy Żiveca. Żylina nie zlekceważyła niżej notowanego rywala z Polski i rozpoczęła mecz w silnym zestawieniu, z królem strzelców słowackiej Ekstraklasy – Matejem Jelićem na czele.
Piast objął prowadzenie już w 7 minucie meczu. Na listę strzelców wpisał się Patrick Dytko, który wykorzystał precyzyjne dogranie młodzieżowego reprezentanta Bośni – Fedora Predragovića.
Gościom udawało się utrzymywać prowadzenie przez ponad 20 minut konfrontacji i trzeba przyznać, że Piast nie ograniczał się wówczas jedynie do obrony wywalczonej przewagi. W końcu jednak i Dobrivoj Rusov musiał skapitulować, gdy precyzyjnym uderzeniem pokonał go, wspomniany wyżej, chorwacki napastnik Jelić.
W kolejnych minutach mogliśmy obserwować następne dogodne sytuacje do zmiany rezultatu (między innymi groźny strzał głową Szeligi), lecz ani jednemu, ani drugiemu zespołowi nie udało się wówczas ponownie tracić do siatki. Uczynił to dopiero Marcin Pietrowski, który bezbłędnie wykonał jedenastkę podyktowaną za faul Vavro na Moskwiku. Ważny gol byłego gracza Lechii Gdańsk w jego nieoficjalnym debiucie, w niebiesko-czerwonych barwach.
Bramka na 2-1 dla Piasta padła w minucie 41, lecz już parę minut później ponownie był remis. Gola na 2-2 zdobył Paur, a chwilę później sędzia odgwizdał koniec pierwszej połowy spotkania.
***
Oba zespoły rozpoczęły drugą odsłonę rywalizacji od kilku zmian w swoich składach. W barwach gości zameldowali się na boisku Leszczyński, Bodzioch, Osyra, Mokwa, Badia, Kuzdra, Setla, Lisowski oraz Ciechański. W odwodzie pozostał jedynie trzeci golkiper Jakub Szmatuła.
Powoli zaczęła się wtedy zarysowywać przewaga wicemistrzów Słowacji. Najpierw minimalnie chybił Szpalek po podaniu Kwona, lecz kilka minut po tej akcji Luka Lucić nie dał szans bramkarzowi „Piastunek”. Co ciekawe był to już trzeci gol dla MSK i trzeci zdobyty po akcji gospodarzy prawą flanką.
Niestety na tym nie zakończyła się ofensywa Żyliny. Czwarte trafienie, a swoje drugie, dołożył w 73 minucie meczu Jakub Paur, umieszczając piłkę w siatce po olbrzymim zamieszaniu w polu karnym Rafała Leszczyńskiego. Piast odpowiedział próbą Setli, ale Voleszak nie dał się zaskoczyć.
Za tą niewykorzystaną okazję niebiesko-czerwoni szybko zostali skarceni, w efekcie czego na kilkanaście minut przed końcem spotkania Paur skompletował hat-tricka.
Trener Latal zareagował powrotną zmianą Predragovića, który zluzował doświadczonego Adriana Klepczyńskiego. Bośniak w rewanżu, chwilę później, trafił w poprzeczkę. Gola mógł też zdobyć Ciechański, lecz nie potrafił strzelić celnie.
Co się odwlecze, to nie uciecze. Trzecie trafienie dla „Piastunek” mogliśmy zobaczyć w jednej z ostatnich akcji meczu – piłkę rozprowadził Gerard Badia, zagrał do wspomnianego Ciechańskiego i było tylko 5-3.
Więcej bramek już dzisiaj w Żylinie nie uświadczyliśmy. Gospodarzy wygrali zasłużenie, a Piast zaprezentował się tak jak mogliśmy się tego spodziewać – jak poznająca się dopiero grupa częściowo obcych sobie graczy, przed którymi jest jeszcze mnóstwo pracy.
MSK Żylina - Piast 5-3 (2-2)
0-1 – Dytko, 7 min.
1-1 – Jelić, 29 min.
1-2 – Pietrowski, 41 min. (karny)
2-2 – Paur, 45 min.
3-2 – Lucić, 63 min.
4-2 – Paur, 73 min.
5-2 – Paur, 77 min.
5-3 – Ciechański, 87 min.
Wyjściowy skład Piasta: Rusov – Klepczyński, Długołęcki, Szarek, Moskwik – Dytko, Murawski, Pietrowski, Predragović, Sivsić – Szeliga.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów