ZUS będzie ścigał obecny Ruch za stare długi?!
11.05.2009
Od czterech lat sąd prowadził sprawę w temacie długów, które wygenerowało stowarzyszenie z byłymi władzami. Winę starano się przypisać Krystianowi Rogali, byłemu prezesowi, oraz Jerzemu Bębenkowi, Walterowi Sklepowiczowi, Edmundowi Nawrockiemu i Krzysztofowi Grudzińskiemu. - Nie wiem skąd wzięto akurat nasze nazwiska, skoro zarząd klubu liczył w pewnym okresie nawet 25 osób! Postępowanie było bardzo chaotyczne. Podejrzewam, że było w tym trochę złośliwości z czyjejś strony - mówi Sklepowicz.
Każdy z wymienionych działaczy miał wedle początkowych roszczeń Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zwrócić od kilkudziesięciu, aż do kilkuset tysięcy złotych! - Nie wyglądało to dobrze. Straciłem trochę nerwów i zdrowia. Na szczęście nasi mecenasi znaleźli odpowiednie przepisy i ostatecznie zostaliśmy uniewinnieni. Szczerze? Przestałem w pewnym momencie wierzyć w taki finał tej sprawy - nie ukrywa Sklepowicz, który za rządów Rogali pożyczał klubowi pieniądze na bieżące płatności, w tym wypłaty dla zawodników. - Mam inną decyzję sądową z 2004 roku, która nakazuje mi wypłatę tej kwoty. Po ostatniej rozprawie wynika, że mogę zapukać do drzwi spółki. Sąd właśnie na ten adres odesłał bowiem ZUS - oznajmia były działacz.
- To orzeczenie w żaden sposób nas nie dotyczy. Nie jesteśmy stroną i daleka droga do tego, żebyśmy się nią stali - uspokaja na łamach "Gazety Wyborczej" Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej niebieskiej spółki. Faktem jednak jest, że w rozprawach brała udział pani mecenas spółki, a nawet prezes Katarzyna Sobstyl. - Najbardziej mnie rozbawiło, kiedy sąd zapytał ją o poprzednika. Nie wiedziała. Sam odpowiedziałem - uśmiecha się Sklepowicz, który martwi się nadal "o swój kochany Ruch". - Jeśli przegramy na Arce... Ahh. Byłem niedawno na Cichej, ale nie po pożyczone kiedyś pieniądze, bo skoro swoim pracownikom nie płacą? Jeden z nich płakał mi, kiedy opowiadał o tej sytuacji. Wychodzi na to, że jaki był Rogala taki był, ale teraz z tymi "cienkimi bolkami" jest jeszcze gorzej - dodaje Walter.
Przypomnijmy, że Spółka Akcyjna powołana została do życia w w grudniu 2004 roku przez kilku udziałowców. Tym większościowym został Mariusz Klimek. Na mocy aktu notarialnego, zaakceptowanego przez PZPN, nowe władze przejęły od starych (czyli stowarzyszenia) dług wynoszący ponad 5 milionów złotych. I te wierzytelności już zostały uregulowane. W wymienionej kwocie nie były jednak zawarte zobowiązania chociażby wobec omawianej sprawy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Każdy z wymienionych działaczy miał wedle początkowych roszczeń Zakładu Ubezpieczeń Społecznych zwrócić od kilkudziesięciu, aż do kilkuset tysięcy złotych! - Nie wyglądało to dobrze. Straciłem trochę nerwów i zdrowia. Na szczęście nasi mecenasi znaleźli odpowiednie przepisy i ostatecznie zostaliśmy uniewinnieni. Szczerze? Przestałem w pewnym momencie wierzyć w taki finał tej sprawy - nie ukrywa Sklepowicz, który za rządów Rogali pożyczał klubowi pieniądze na bieżące płatności, w tym wypłaty dla zawodników. - Mam inną decyzję sądową z 2004 roku, która nakazuje mi wypłatę tej kwoty. Po ostatniej rozprawie wynika, że mogę zapukać do drzwi spółki. Sąd właśnie na ten adres odesłał bowiem ZUS - oznajmia były działacz.
- To orzeczenie w żaden sposób nas nie dotyczy. Nie jesteśmy stroną i daleka droga do tego, żebyśmy się nią stali - uspokaja na łamach "Gazety Wyborczej" Dariusz Smagorowicz, przewodniczący rady nadzorczej niebieskiej spółki. Faktem jednak jest, że w rozprawach brała udział pani mecenas spółki, a nawet prezes Katarzyna Sobstyl. - Najbardziej mnie rozbawiło, kiedy sąd zapytał ją o poprzednika. Nie wiedziała. Sam odpowiedziałem - uśmiecha się Sklepowicz, który martwi się nadal "o swój kochany Ruch". - Jeśli przegramy na Arce... Ahh. Byłem niedawno na Cichej, ale nie po pożyczone kiedyś pieniądze, bo skoro swoim pracownikom nie płacą? Jeden z nich płakał mi, kiedy opowiadał o tej sytuacji. Wychodzi na to, że jaki był Rogala taki był, ale teraz z tymi "cienkimi bolkami" jest jeszcze gorzej - dodaje Walter.
Przypomnijmy, że Spółka Akcyjna powołana została do życia w w grudniu 2004 roku przez kilku udziałowców. Tym większościowym został Mariusz Klimek. Na mocy aktu notarialnego, zaakceptowanego przez PZPN, nowe władze przejęły od starych (czyli stowarzyszenia) dług wynoszący ponad 5 milionów złotych. I te wierzytelności już zostały uregulowane. W wymienionej kwocie nie były jednak zawarte zobowiązania chociażby wobec omawianej sprawy Zakładu Ubezpieczeń Społecznych.
Polecane
Ekstraklasa