"Zostały mi trzy lata na pasy mistrza wagi ciężkiej. Muszę się spieszyć"

11.12.2010
- Walka z Vinny'm Maddalone była zorganizowana po to, by nie marnować czasu. Mogłem siedzieć w domu i czekać na luty - marzec, na kolejne walki - mówi "Góral z Żywca".
- Razem z Rogerem Bloodworthem i Ziggym Rozalskim doszliśmy do wniosku, że potrzebujemy stoczenia jak największej liczby walk w wadze ciężkiej, bym mógł się w niej rozwijać. Mam 34 lata i pewnie zostały mi trzy lata boksowania na wysokim poziomie. Żeby zdobywać pasy mistrza świata wagi ciężkiej, muszę się zatem spieszyć. Rywala dobraliśmy takiego, który lubi atakować i ma serce do walki. Wydaje mi się, że zrealizowałem plan. Wszystko, czego nauczyłem się na kolejnym zgrupowaniu, wykorzystałem w walce i z tego się cieszę - podkreśla Adamek.

Teraz czeka go natomiast zasłużony urlop. - Akurat wybieram się na narty z Ziggym do Lake Placid. W ubiegłym roku w ogóle nie jeździłem na nartach. "Góral" znów musi zatem wskoczyć na "deski" i poszusować po stokach. Prawdopodobnie jeszcze przed świętami Bożego Narodzenia zawitam do kraju, bo mamy się udać na rozmowy z Polsatem w sprawie kwietniowej walki w Polsce. Same święta spędzę z rodziną w Stanach Zjednoczonych. Nowy Rok przywitam zaś na nartach w Lake Placid - zdradza nasz bokser.
źródło: onet.pl

Przeczytaj również