Zobacz bramkę Grzegorza Goncerza a'la Kazimierz Deyna

05.11.2009
Spotkanie Podbeskidzia z GKS-em warto było obejrzeć dla każdego z czterech goli. - Mamy już szczęście do takich nietypowych bramek - uśmiecha się Kamil Cholerzyński, pomocnik katowiczan.
Od trafienia zupełnie przypadkowego do bramki życia. Każdy z goli, jakie padły wczoraj w Bielsku-Białej miał zupełnie inną historię. Każdy zasługuje na to, by poświęcić mu odrobinę miejsca... Zaczęło się od dośrodkowania z rzutu wolnego z okolic linii bocznej Dariusza Kołodzieja. Jego adresat - Piotr Bagnicki - wysoko zawieszonej piłki nie sięgnął, ale ta i tak zatrzepotała po chwili w siatce Jacka Gorczycy. Na listę strzelców wpisano więc Kołodzieja...

Przy okazji drugiej z bramek można by tam śmiało umieścić nazwisko Joachima Miklera. Młody bramkarz Podbeskidzia samobója co prawda nie zaliczył, choć z drugiej strony... Rzadko się zdarza, by golkiper przepuścił między nogami futbolówkę uderzoną z naprawdę mizerną siłą z ponad 30 metrów! - A ja będę swojego kolegi po fachu bronił - zaznacza Gorczyca. - Nie życzę nikomu stać między słupkami przy tak dużym wietrze. W takich warunkach lecąca z dużą prędkością piłka wyrabia najróżniejsze cuda - przekonuje kapitan GieKSy.

- W przerwie powiedzieliśmy sobie, że teraz będziemy grali z wiatrem. Nie mogliśmy nie starać się tego wykorzystać - wskazuje Kamil Cholerzyński. - Zresztą, w tym sezonie mamy szczęście do tego typu sytuacji. Strzeliliśmy już trzy czy nawet cztery podobne bramki - dopowiada z uśmiechem. Przy jego trafieniu Mikler wielkich szans już jednak nie miał. - Często zostaję po treningach i ćwiczę takie strzały. Gdy wyszedłem wczoraj na czystą pozycję, od razu sobie to przypomniałem - śmieje się "Kufel", który umiejętnie "poszukał" długiego roku.

Na miano najpiękniejszego uderzenia rodowego spotkania zasłużył jednak próba Grzegorza Goncerza. Ale nie może być inaczej, skoro skrzydłowy GKS-u trafił bezpośrednio z narożnika boiska! - Nigdy wcześniej nie widziałem, by Grzesiek ustrzelił takiego gola, ale za to pamiętam, jak w meczu z Portugalią zrobił to Kazimierz Deyna - uśmiecha się trener Adam Nawałka. - A na Bukowej takie popisy dawał kiedyś Sławomir Wojciechowski... - przypomina Cholerzyński.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również