Znany trener bramkarzy: Ruch powinien żałować, że odpuścił Peskovicia

21.08.2013
W ostatnim meczu Pucharu Polski fatalny błąd w bramce Ruchu Chorzów popełnił Krzysztof Kamiński. Pomyłka ta kosztowała "Niebieskich" pożegnanie z pucharową przygodą. Czy dla młodego bramkarza nadchodzą cięższe czasy?
Życie bramkarza nie jest łatwe. Przekonał się o tym na własnej skórze Krzysztof Kamiński, golkiper Ruchu Chorzów, który w poprzednich meczach zbierał zazwyczaj pochlebne opinie. Jego błąd przy wybiciu futbolówki w meczu 1/16 finału Pucharu Polski z Arką Gdynia (2-3) kosztował "Niebieskich" zakończenie pucharowej przygody już na pierwszej rundzie.

- Z napastnikami jest inaczej, bo mogą pudłować niemiłosiernie, a trafią raz i stają się bohaterami. Do momentu wybicia piłki, Kamiński bronił bardzo dobrze, ale popełnił "wielbłąda", który zaważył na jego ocenie - ocenia w rozmowie ze "Sportem" Mirosław Dreszer, były trener bramkarzy m.in. Polonii Bytom i Podbeskidzia Bielsko-Biała.

W całej sytuacji Dreszer doszukuje się też błędu działaczy klubu z Cichej. - Chorzowscy działacze mogą żałować, że odpuścili Peskovicia, solidnego i pewnego golkipera, przy którym Kamiński mógłby terminować i się uczyć. Ruch nie ma drugiego bramkarza, na "Kamyka" nikt nie wywiera presji i ciśnienia. Stąd błędy i brak maksymalnej koncentracji do końca - analizuje świetny przed laty bramkarz.

Sytuacja Ruchu wydaje się być patowa. - Trzeba jeszcze raz zaufać Kamińskiemu i dać mu szansę, zresztą i tak nie ma wyboru - zauważa Dreszer.

Więcej w Sporcie
źródło: Sport

Przeczytaj również