Zmuszali go siłą do podpisania kontraktu. Teraz trenuje z Polonią

04.01.2010
- Mam obdukcję od lekarza, który stwierdził, że zostałem zaatakowany. Zaatakowany w klubie, podczas rozmów o rozwiązaniu kontraktu - tak Maciej Bykowski opowiadał o tym, jak uciekł z Grecji.
Bykowski wyjechał z Polski latem 2003 roku. Zahaczył się w Iraklionie, z którego następnie trafił do Panathinaikosu. Strzelił w jego barwach cztery gole w sześciu spotkaniach, lecz ostatecznie zmienił klub. Najpierw była AS Veria, a następnie Diagoras Rodou. To z tym drugim klubem rozstał się w dramatyczny sposób. - Do pokoju weszło nagle trzech dużych panów w czarnych okularach. Jeden złapał mnie za nogę, drugi zaczął dusić, a trzeci powiedział, że mi palce połamie, jak nie podpiszę dokumentów. Niemal zasłabłem... - relacjonował Bykowski na łamach "Przeglądu Sportowego".

- Panowie rzucili mi na stół, na który wcześniej rzucili mną, zaległe pensje za trzy miesiące poprzedniego sezonu i powiedzieli żebym sp..., żebym uciekał. Nie powtórzę dokładnie, jakich słów użyli, ale były mocne. Potem nawet nie zauważyłem, kiedy ci goście wyszli. Doszedłem do siebie, jak jeden z pozostałych w pokoju ludzi podawał mi wodę - dodał.

Z tego powodu stracił ostatnie pół roku. Nigdzie nie grał, tylko trenował w Otwocku z miejscowym Startem. - Bo złożyłem podpis na umowie i de facto nadal jestem graczem Diagorosu. Tyle że poinformowałem FIFA o całej sytuacji i dostałem zapewnienie, że jeśli zwiąże się zimą z nowym klubem, to mój certyfikat zostanie zwrócony - tłumaczył Maciej po dzisiejszym treningu w Bytomiu, bo to właśnie do Polonii jest obecnie przymierzany. - To była jedyna propozycja z ekstraklasy. Rozmawiałem wcześniej z trenerem Jurijem Szatałowem w Warszawie. Pobędę tutaj kilka dni i wtedy zapadnie decyzja, czy zostanę - wytłumaczył.
źródło: SportSlaski.pl / Przegląd Sportowy

Przeczytaj również