Zmiana w bramce odmieni sytuację Ruchu?
26.10.2016
30-letni Słowak w poprzednim sezonie występował w Dinamo Tibilisi, z którym sięgnął po mistrzostwo Gruzji. Sprowadzony został po to, by wypełnić lukę po Putnockim, który odszedł do Lecha Poznań. Wojciech Skaba i Kamil Lech nie wykorzystali swojej szansy i w poniedziałek w bramce Ruchu stanął już Hrdlicka. Już w swoim debiucie zachował czyste konto, co nie udało się jego kolegom od początku sezonu, a jeśli wziąć pod uwagę jeszcze poprzednie rozgrywki, to aby znaleźć mecz na "zero z tyłu" trzeba cofnąć się aż do 19 kwietnia, kiedy to Ruch zremisował u siebie z Legią 0:0.
Pojawienie się w składzie Hrdlicki odmieniło całą defensywę chorzowian, widać było zaufanie obrońców do swojego bramkarza, czego zdecydowanie brakowało gdy między słupkami stał Kamil Lech. Pomimo tego, że była to "tylko" Korona, w dodatku osłabiona brakiem najskuteczniejszego strzelca, to jednak trzeba docenić ten postęp jaki dokonał się w grze defensywnej drużyny Fornalika. Wygrana 4:0 może sugerować, że golkiper nie miał zbyt wiele pracy, ale to niezupełnie prawda. Jeszcze przy stanie 1:0 Słowak popisał się efektowną paradą, wybijając końcami palców piłkę na rzut rożny. W drugiej połowie również miał kilka bardzo dobrych interwencji, bez których wynik mógłby być zupełnie inny. To może być moment, o którym za kilka miesięcy będziemy mówili, że odmienił sezon "Niebieskich". Jeśli tak się stanie, to kolejny słowacki bramkarz zostanie ulubieńcem wymagających chorzowskich fanów. Przed Hrdlicką i całą obroną Ruchu kolejne, już o wiele trudniejsze wyzwania. Jak sobie z tym poradzą? Przekonamy się już w najbliższych meczach.
Pojawienie się w składzie Hrdlicki odmieniło całą defensywę chorzowian, widać było zaufanie obrońców do swojego bramkarza, czego zdecydowanie brakowało gdy między słupkami stał Kamil Lech. Pomimo tego, że była to "tylko" Korona, w dodatku osłabiona brakiem najskuteczniejszego strzelca, to jednak trzeba docenić ten postęp jaki dokonał się w grze defensywnej drużyny Fornalika. Wygrana 4:0 może sugerować, że golkiper nie miał zbyt wiele pracy, ale to niezupełnie prawda. Jeszcze przy stanie 1:0 Słowak popisał się efektowną paradą, wybijając końcami palców piłkę na rzut rożny. W drugiej połowie również miał kilka bardzo dobrych interwencji, bez których wynik mógłby być zupełnie inny. To może być moment, o którym za kilka miesięcy będziemy mówili, że odmienił sezon "Niebieskich". Jeśli tak się stanie, to kolejny słowacki bramkarz zostanie ulubieńcem wymagających chorzowskich fanów. Przed Hrdlicką i całą obroną Ruchu kolejne, już o wiele trudniejsze wyzwania. Jak sobie z tym poradzą? Przekonamy się już w najbliższych meczach.
Polecane
Ekstraklasa