Złota Kamińska. Polka marzy o igrzyskach w Londynie
11.03.2009
- Niedziela to był najszczęśliwszy dzień w moim życiu - wspomina reprezentantka Czarnej Strzały Bytom wygrane w konkursie drużynowym i indywidualnym. Strzelając w konkurencji łuku klasycznego juniorka z Bytomia najpierw wespół z koleżankami z drużyny wygrała w finale z faworyzowanymi Rosjankami (226:217), a następnie sama pokonała Annę Bombojewą (Rosja) 112:110.
Podopieczna Henryka Patlewicza sprawiła sobie tym samym wymarzony prezent na Dzień Kobiet. - Nie tylko ja sobie. W drużynie razem z koleżankami nawzajem sobie sprawiłyśmy ogromne podarunki. W zespole trzeba bardzo dobrze się rozumieć, więc tym bardziej cieszy ten sukces - mówi młoda zawodniczka, która cztery godziny po pierwszym złocie, ponownie odsłuchała Mazurka Dąbrowskiego. Tyle, że za triumf w konkurencji indywidualnej. - Nie myślałam, że wygram. Dla mnie samej był to niespodziewany sukces. Tym bardziej, że to Rosjanka była faworytką - wspomina Kamińska, która myśli już o kolejnych zawodach.
- Ostatnie wydarzenia to dla mnie taki mały szok. Ale nie mogę na tym poprzestać. Robię to bowiem nie tylko dla siebie, ale także dla trenera, dla klubu. Muszę nadal pracować nad sobą, doskonalić swe umiejętności. Wtedy być może uda mi się pokazać na torach łuczniczych już w Londynie, na Igrzyskach Olimpijskich - dodaje z nadzieją w głosie zawodniczka Czarnej Strzały Bytom, dla której jednak najbliższym celem są lipcowe Mistrzostwa Świata juniorek w Stanach Zjednoczonych.
Podopieczna Henryka Patlewicza sprawiła sobie tym samym wymarzony prezent na Dzień Kobiet. - Nie tylko ja sobie. W drużynie razem z koleżankami nawzajem sobie sprawiłyśmy ogromne podarunki. W zespole trzeba bardzo dobrze się rozumieć, więc tym bardziej cieszy ten sukces - mówi młoda zawodniczka, która cztery godziny po pierwszym złocie, ponownie odsłuchała Mazurka Dąbrowskiego. Tyle, że za triumf w konkurencji indywidualnej. - Nie myślałam, że wygram. Dla mnie samej był to niespodziewany sukces. Tym bardziej, że to Rosjanka była faworytką - wspomina Kamińska, która myśli już o kolejnych zawodach.
- Ostatnie wydarzenia to dla mnie taki mały szok. Ale nie mogę na tym poprzestać. Robię to bowiem nie tylko dla siebie, ale także dla trenera, dla klubu. Muszę nadal pracować nad sobą, doskonalić swe umiejętności. Wtedy być może uda mi się pokazać na torach łuczniczych już w Londynie, na Igrzyskach Olimpijskich - dodaje z nadzieją w głosie zawodniczka Czarnej Strzały Bytom, dla której jednak najbliższym celem są lipcowe Mistrzostwa Świata juniorek w Stanach Zjednoczonych.
Polecane
Sporty inne