Zirytowany obrońca Polonii: Pracujemy, pracujemy i nic...

08.03.2010
- To nasz kolejny gol stracony po stałym fragmencie gry - Jurij Szatałow, trener Polonii Bytom, długo nie potrafił odżałować straty bramki w Kielcach. Zwycięska niemoc jego zespołu wciąż trwa.
Polonia miała rozpracowany sposób wykonywania przez Ediego Andradinę rzutów wolnych, a także zachowanie jego partnerów w "szesnastce”. - I co? Pracujemy, pracujemy i nic... - wściekał się Adrian Klepczyński. Powtórki telewizyjne pokazały, że on akurat przy feralnym rzucie wolnym pilnował bardzo krótko Hernaniego. Przy Pavolu Stano miał być natomiast najprawdopodobniej Lukas Killar. Zresztą te domniemania wstępnie potwierdzili członkowie sztabu szkoleniowego. Tymczasem Czecha zupełnie zabrakło w tym momencie "w ogniu walki” i Słowak mógł oddać precyzyjny strzał głową. - Wojtka Skabę rozgrzeszam w tej sytuacji - analizował "na gorąco” Mirosław Dreszer.

Opiekun bramkarzy bronił też swego gracza w sytuacji, kiedy Maciej Tataj skierował do siatki piłkę wypuszczoną z rąk przez Skabę. - Wojtek był faulowany - ocenił Dreszer.

- Rzeczywiście. Gdy miałem już piłkę w rękach, rywal nastąpił mi na kostkę. Faul był ewidentny, pobiegłem więc do arbitra, aby ukarał go żółtą kartką - tłumaczył Skaba.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również