Zimą w klubowym budynku przy Okrzei będzie bardzo gorąco!

27.12.2016
Długi letni okres przygotowawczy został przespany przez władze Piasta Gliwice, które nie dokonały konkretnych wzmocnień. W zimie czasu jest o wiele mniej, a transfery są konieczne do tego aby "Niebiesko-Czerwoni" wiosną powrócili na właściwe tory.
Łukasz Sobala/PressFocus
Za piłkarzami Piasta Gliwice trudna i niezbyt udana jesień. Gliwiczanie po dwudziestu kolejkach mają na koncie 22 zdobyte punkty. Jest to najgorszy wynik w historii Piasta na tym etapie od czasów powrotu do Ekstraklasy. „Niebiesko-Czerwoni” mają tylko cztery punkty przewagi nad drużyną, która spada z ligi, a do górnej ósemki również tracą cztery oczka. Matematyczne szanse na awans do grupy mistrzowskiej są, jednak analizując poprzednie sezony można zauważyć, że żadnemu zespołowi nigdy nie udało się przeskoczyć z tak niskiego poziomu i odrobić strat. Tak więc Piast na wiosnę najprawdopodobniej powalczy o utrzymanie. 
 
Na koncie gliwiczan jest 21 strzelonych bramek. Najskuteczniejszym zawodnikiem w drużynie jest Gerard Badia, który ma na koncie trzy trafienia. Najwięcej asyst w liczbie czterech zaliczył Patrik Mraz. Takie wyniki nie napawają optymizmem. Przed piłkarzami Piasta zimowy okres przygotowawczy, który musi zostać ciężko przepracowany. Również przed włodarzami klubu z Gliwic ciężka i gorąca zima. Jeżeli myślą oni o walce o czołowe lokaty, a przynajmniej o spokojnym utrzymaniu, Piast potrzebuje wzmocnień, szczególnie w linii ofensywnej. – Potrzebujemy wzmocnień. Na pewno szukamy środkowego pomocnika i napastnika – mówił po meczu z Zagłębiem Radoslav Latal, dodając, że mogą to być zawodnicy z polski oraz Czech, ale te decyzje nie zależą tylko i wyłącznie od niego - To nie jest tak, jak niektórzy piszą, że ja za wszystko odpowiadam. Transfery muszą zostać zaakceptowane i sfinalizowane przez działaczy. Nie jestem dyrektorem sportowym, tylko trenerem. Poczekajmy kilka dni, może się więcej wyjaśni. Na razie jest tak, że oczywiście przedstawiłem listę czterech - pięciu piłkarzy, których bym chciał, ale na tym moja rola w dokonaniu transferów się kończy – tłumaczy szkoleniowiec.
 
Po objęciu fotela prezesa Marek Kwiatkowski zapowiedział szybkie zatrudnienie dyrektora sportowego – jak się wydaje, obowiązkowe stanowisko w każdym klubie piłkarskim – jednak do tej pory takiej osoby brakuje w Gliwicach.
 
Dotychczas władze Piasta złożyły ofertę za Vamara Sanogo – francuskiego napastnika, posiadającego również paszport iworyjski, który aktualnie reprezentuje barwy pierwszoligowego Zagłębia Sosnowiec. Sanogo w tym sezonie zagrał w piętnastu spotkaniach Zagłębia, spędzając na boisku łącznie 894 minuty i zdobył 5 bramek. Jak na typowego napastnika, egzekutora nie jest to może wynik imponujący, ale o 21-latku mówi się, że ma spory potencjał. Francuz jest związany z klubem z Sosnowca do czerwca 2018 roku. W grę wchodzi wypożyczenie, bądź transfer definitywny. W Gliwicach skłaniają się bardziej do tej drugiej opcji. Kwota odstępnego nie jest jak na razie znana. Wiadomo jedynie, że w Sosnowcu każdy piłkarz przy dobrej ofercie może opuścić klub - szefowie Zagłębia wychodzą bowiem z założenia, że na poziomie pierwszoligowym każdego zawodnika da się zastąpić.
 
Bezwzględnie potrzebne jest również wzmocnienie linii pomocy. Gliwiczanie są zespołem, który stwarza sobie najmniej sytuacji w lidze, pomimo tego, że długo utrzymuje się przy piłce. Na liście potencjalnych kandydatów do gry w Piaście znajdują się Pawieł Sawickij oraz Stojan Vranjes. Ten pierwszy to pomocnik pochodzący z Białorusi, który aktualnie występuje w rodzimej lidze w zespole Niemana Grodno. Sawickij występował już na polskich boiskach – w sezonie 2014/2015 zaliczył epizod w Jagiellonii. Wydawało się, że może być gwiazdą drużyny z Białegostoku, ponieważ pomimo 20 lat miał już wtedy na koncie trzy występy w reprezentacji narodowej, w których zaliczył dwa trafienia. Jednak zagrał jedynie w pięciu spotkaniach i po pół roku powrócił do Grodna. Z końcem roku 22-letniemu pomocnikowi wygasa kontrakt i niemal przesądzone jest, że zmieni otoczenie i trafi do polskiej Ekstraklasy. Zainteresowana jego usługami jest również Wisła Płock.
 
Stojan Vranjes jest bardzo dobrze znany na polskich boiskach.  Bośniacki pomocnik kojarzony jest przede wszystkim z Lechią Gdańsk, dla której grał od wiosny 2013 roku do jesieni 2015 roku i w tym czasie zdobył 16 bramek. Następnie przeniósł się do Warszawy, gdzie z Legią świętował zdobycie Mistrzostwa Polski. Jednak w tym sezonie 30-latek zawiódł oczekiwania trenerów i władz klubu, rozwiązał kontrakt i aktualnie jest wolnym zawodnikiem.
 
Jedyny komfort trener Latal ma jedynie w defensywie. Obrońców w Gliwicach nie brakuje, a reprezentant Litwy  - Edvinas Girdvainis – ma problem z załapaniem się do wyjściowego składu. 
 
W zależności od tego kogo uda się ściągnąć na Okrzei Piast będzie chciał pożegnać się z kilkoma zawodnikami. Na czele tej listy znajdują się napastnicy Sandro Gotal oraz Josip Barisic. Odejście tego pierwszego jest wielce prawdopodobne. Gotal miał odbudować się w Gliwicach i powrócić do wysokiej dyspozycji, ale zamiast tego nowy napastnik „Niebiesko-Czerwonych” ciągle leczy kontuzje. Kibicom zapewne przypomina się sytuacja z Johnem Collinsem, który przyszedł do Piasta w sierpniu 2014 roku jako doświadczony napastnik grający niegdyś w holenderskim FC Twente czy angielskim FC Fulham. Holender miał odbudować formę i stanowić o sile napadu „Niebiesko-Czerwonych”, jednak rozegrał zaledwie dwa spotkania i w styczniu 2015 roku rozwiązał kontrakt z Piastem. 
 
Jeżeli chodzi o Barisica jest on w fatalnej formie. Chorwat zagrał w 13 spotkaniach, tylko raz od pierwszej do ostatniej minuty i do siatki rywala trafił jedynie raz oraz zaliczył dwie asysty. Zawodnik ten jest cieniem samego siebie z poprzedniego sezonu i przestał pasować do koncepcji gry Radoslava Latala.
 
Tym razem czasu na transfery nie ma zbyt wiele. Zaraz po urlopach piłkarze z Gliwic udają się na zgrupowaniu do Czech, a następnie do Hiszpanii. W tym czasie Latal powinien mieć dostępnych nowych zawodników, aby zgrywać ich z drużyną. W przerwie letniej zwlekano z transferem, przede wszystkim napastnika. Jak się okazało, miało to fatalne skutki. Oby w zimie było zupełnie inaczej. 
 
autor: MG

Przeczytaj również