Zieliński nie chciał zrobić krzywdy koledze z Polonii

06.03.2010
- Podszedłem do Marcina sprawdzić, czy nic się nie stało, i powiedzieć mu, że nic mu nie zrobiłem. Nie widziałem momentu wyciągania przez sędziego kartki - mówił Michał Zieliński, ukarany czerwienią.
O sytuacji z 85. minuty spotkania Korona - Polonia pewnie jeszcze długo będą rozmawiać kibice obu drużyn. Chodzi starcie Zielińskiego z Marcinem Radzewiczem. - Michał trafił mnie wślizgiem w stopę - zarzekał się "Radza", dodając: - Nie wiem, czy było to zagranie akurat na "czerwień".

- Ta kartka została pokazana na wyraźną sugestię sędziego asystenta, który doradzał głównemu przez mikrofon. Słyszałem to, bo byłem trzy metry od niego - zdradził na konferencji prasowej trener Korony, Marcin Sasal.

Obaj uczestnicy zdarzenia po meczu spotkali się pod szatnią Polonii. Zieliński raz jeszcze tłumaczył koledze, że faul był zupełnie przypadkowy. - Nigdy nie skrzywdziłbym świadomie rywala, zwłaszcza zaś dobrego znajomego - powtarzał. - Od Marcina usłyszałem tylko: "No trudno, teraz posiedzisz dwie kolejki”.

Zobacz całą sytuację w telewizyjnych powtórkach >

Być może jednak tak się nie stanie, bo Korona już zapowiedziała odwołanie do Komisji Ligi Ekstraklasy S.A. od tej czerwonej kartki. I pewnie ma szanse na wygranie sprawy, o ile komisja nie uzna, że Zielińskiego ukarano słusznie - za sam zamiar zagrania nie fair...
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również