Zgrupowanie Piasta Gliwice na Węgrzech w cenie... jednej kontuzji

26.03.2013
Dzisiaj kończy się krótkie zgrupowanie Piasta Gliwice w węgierskim Lipot. Piłkarze mają tam znakomite warunki do treningów - dwa trawiaste boiska i temperaturę, która nie schodzi poniżej zera.
Jarosław Kołodziejczyk, prezes Piasta przyznaje, że sztab szkoleniowy musiał się trochę natrudzić, by wywalczyć zgodę na wyjazd. - Trenerzy musieli mnie długo namawiać - mówi działacz. Dał się jednak przekonać. Wystarczyło, że wyjrzał przez okno...

W sytuacji, kiedy mamy w kraju wręcz arktyczną pogodę, po prostu nie ma gdzie trenować - mówi Kołodziejczyk. - Żal mi po prostu nóg naszych zawodników, a skoro mamy passę dobrych wyników, to robimy wszystko, by ją przedłużyć - dodaje.

Pewnym rozwiązaniem byłyby treningi na sztucznej murawie. W Gliwicach jednak nie mają z nią miłych wspomnień. To właśnie m.in. przez zajęcia na takiej nawierzchni Piast zmagał się - i zmaga nadal - z wieloma kontuzjami. A wyjazd wcale nie jest taki drogi!

- Patrząc już na sprawę z ekonomicznego punktu widzenia - 20 tysięcy złotych, to mniej więcej tyle, ile kosztuje nas miesięcznie kontuzja jednego zawodnika - wylicza Kołodziejczyk. Zespół na Węgrzech trenował już w niedzielę, tuż po przyjeździe. Wczoraj odbyły się dwie jednostki treningowe, podobnie będzie dzisiaj. Wieczorem gliwiczanie wyruszą w drogę do Polski.
źródło: SPORT

Przeczytaj również