Zganiacz traktuje porażki, jako... niepotrzebne "wpadki"

23.11.2012
Piast jest rewelacją tegorocznych rozgrywek - trudno to ukryć. Mimo że zawodnicy utrzymują, że walczą o... utrzymanie, gołym okiem widać skromność. Choć przed meczem w Kielcach są lekkie obawy...
Piast gra zaskakująco dobrze w tym sezonie. Jeśli w ostatnich meczach tej rundy podtrzyma formę, będzie można mówić tutaj o rewelacji rozgrywek?
- Czy rewelacji, nie wiem. Na pewno cały czas walczymy o utrzymanie i zgromadzone punkty póki co dają nam niezłą lokatę.

Czasem może się wydawać, że to mówienie o utrzymaniu jest pod publiczkę. Przecież bliżej wam do czuba tabeli, a na konferencji prasowej dziennikarze pytają Marcina Brosza, czy myśli o europejskich pucharach...
- Nie, to nie jest tak, że mówimy tylko po ro, żeby mówić. Po prostu to jest nasz cel i tego się trzymamy. Kiedy na liście będzie można "odfajkować" tę kwestię, na pewno skupimy się na kolejnej. Podbeskidzie potrafiło trochę punktów, stąd do osiągnięcia wyznaczonego celu nieco bliżej. A patrząc na pozycję naszą i Pogoni Szczecin - to beniaminkowie są rewelacjami. Nie można jednak zapomnieć, że wygraliśmy dopiero sześć meczów. Jak, nie daj Boże, stracimy gdzieś punkty, a inni wygrają - będzie nieciekawie.

"Nie daj Boże stracimy punkty" - czyli wcale się tej ligi nie boicie. Nękany kartkami i kontuzjami beniaminek mówi, że strata punktów będzie wypadkiem losowym, odważne - i dobrze.

- Teraz można mówić, że ekstraklasa dla nas jest po prostu łatwa. Ale po pierwszych dwóch meczach tak nie było. Były te dwie porażki, które naprawdę siedziały nam w głowie. Nie potrafiliśmy się pozbierać, aż w końcu przyszło starcie z Pogonią, które pozwoliło nam się przełamać. Gramy takimi seriami i liczę, że teraz passa zwycięska będzie trwać do końca rundy.

Tylko te kartki doskwierają wam coraz bardziej. Zbieracie ich dosyć sporo - to konsekwencja ustaleń taktycznych czy zwykłej bezmyślności?
- Akurat mój faul decydujący o zawieszeniu, moim zdaniem, nie był na żółtą kartkę. Owszem, dopuściłem się faulu, ale nie na kartkę. Uważam, że sędzia postąpił zbyt pochopnie. Co do reszty chłopaków i ogółu kartek - nie jest ich znów aż tak dużo. Wcześniej pauzował Alvaro, czerwonymi kartkami byli karani też Mateusz Matras i Fernando Cuerda. Żadne z tych zagrań nie było oznaką bezmyślności, a raczej działania na korzyść drużyny.

Przed Koroną ostrzega trener Dudek - ma ku temu podstawy?
- Jasne, że ma. Ja też przestrzegam chłopaków. Jeśli ktoś rok temu grał bardzo dobrze, to nagle chłopaki nie mogli zapomnieć, jak się wygrywa. Zresztą, sam bardzo chciałem zagrać w tym meczu, niestety się nie udało. Może sędzia to wiedział i ukarał mnie na zapas? Nie, oczywiście żartuję. Ale faktycznie w Kielcach będzie trzeba być w pełni skoncentrowanym, jeśli chce się wywieźć trzy punkty. Mam nadzieję, że chłopaki wygrają ten mecz i dla mnie.

Łączy Cię jeszcze coś z Kielcami?
- Nie, już nie. Grałem tam cztery lata i bardzo ten klub szanuję - tylko tyle.

To pewnie wiesz, że z Piastem nie zagrają Zbigniew Małkowski, Paweł Golański, Aleksandar Vuković oraz pauzujący za kartki Michał Janota. To dobry znak?
- Na pewno lepiej bez nich, niż z nimi. Ale Korona ma wielu dobrych zawodników i każdy wprowadzony grać będzie chciał się pokazać. To może spowodować, że spotkanie będzie bardzo trudne. Już skończyły się czasy, kiedy grały nazwiska.

W piątek wygra...
- Piast! Nawet wiem ile... 1-0, strzelcem Wojtek Kędziora albo Ruben.

Rozmawiał Dawid Jenczmyk.

Korona Kielce - Piast Gliwice

piątek, 18:00
 
autor: Dawid Jenczmyk

Przeczytaj również