Ze spadkowicza też można się wybić. Onyszko jedną nogą w Wiśle
16.05.2010
- Zabrakło cwaniactwa, w pewnym momencie pogubiliśmy się też taktycznie - stwierdził wczoraj, pytany o przyczyny spadku Odry, jej bramkarz, Arkadiusz Onyszko, który jeszcze raz potwierdził, że spotkanie na obiekcie Hutnika było jego ostatnim w barwach wodzisławian. - Ale na razie nie mówmy o piłce nożnej. W poniedziałek rozpoczyna się dla nas nowe życie - rzucił. Mimo to, od spekulacji na temat krakowskiej Wisły uciec nie mógł. - Nie potwierdzam, nie zaprzeczam - odpowiedział, ale przypomniał, że do Wodzisławia na chwilę jeszcze wraca.
- Chociaż dzisiaj na pewno zostanę w Krakowie. Przyjechała moja dziewczyna, pójdziemy na krakowski rynek i coś zjemy. Pięknie tam jest - wyjaśnił z uśmiechem. Nie ukrywał też wcale, że pięknie byłoby... zagrać w Wiśle. - Cały czas mnie w tej Polsce pytają, czy nie szkoda mi, że mam już 36 lat. A ja myślę, że to nie najgorzej wygląda. Dlaczego miałbym nagle przestać grać w piłkę na takim poziomie? Jeśli nadal będę trzymał formę, to nie widzę przeszkód, żeby bronić jeszcze ładnych parę lat - zapowiedział.
Wracając do jego chyba już przesądzonej przeprowadzki pod Wawel... To nie będzie transfer z rodzaju tych, kiedy zawodnik zamienia drużynę z dołu tabeli na potentata i tak naprawdę nie ma pewności, jak się w niej przyjmie. - Grałem wiele lat na Zachodzie, przy większej publice i na typowo piłkarskich stadionach, również w europejskich pucharach. Podejrzewam, że atmosfera na Reymonta raczej mnie nie przestraszy - zaznaczył w swoim stylu Onyszko.
To z kolei oznacza kłopoty dla Mariusza Pawełka, swoją drogą byłego przecież bramkarza Odry. - Nie ma co, Arek zna się na swoim fachu - przyznał, wywołany do tablicy. Większego wyboru zresztą nie miał, bo parę chwil wcześniej oglądał kilka świetnych interwencji 36-latka...
- Chociaż dzisiaj na pewno zostanę w Krakowie. Przyjechała moja dziewczyna, pójdziemy na krakowski rynek i coś zjemy. Pięknie tam jest - wyjaśnił z uśmiechem. Nie ukrywał też wcale, że pięknie byłoby... zagrać w Wiśle. - Cały czas mnie w tej Polsce pytają, czy nie szkoda mi, że mam już 36 lat. A ja myślę, że to nie najgorzej wygląda. Dlaczego miałbym nagle przestać grać w piłkę na takim poziomie? Jeśli nadal będę trzymał formę, to nie widzę przeszkód, żeby bronić jeszcze ładnych parę lat - zapowiedział.
Wracając do jego chyba już przesądzonej przeprowadzki pod Wawel... To nie będzie transfer z rodzaju tych, kiedy zawodnik zamienia drużynę z dołu tabeli na potentata i tak naprawdę nie ma pewności, jak się w niej przyjmie. - Grałem wiele lat na Zachodzie, przy większej publice i na typowo piłkarskich stadionach, również w europejskich pucharach. Podejrzewam, że atmosfera na Reymonta raczej mnie nie przestraszy - zaznaczył w swoim stylu Onyszko.
To z kolei oznacza kłopoty dla Mariusza Pawełka, swoją drogą byłego przecież bramkarza Odry. - Nie ma co, Arek zna się na swoim fachu - przyznał, wywołany do tablicy. Większego wyboru zresztą nie miał, bo parę chwil wcześniej oglądał kilka świetnych interwencji 36-latka...
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów