Sytuacja kadrowa Ruchu po wtorkowym spotkaniu Pucharu Polski nie wygląda najlepiej. To jednak nie przeszkadza „Niebieskim” wciąż myśleć o mistrzostwie, o które zawodnicy zapowiadają walkę do końca.
"Zdziesiątkowany" Ruch wciąż chce pokrzyżować plany Legii
26.04.2012
Do kontuzjowanego Żelijko Djokicia, który nie zagra do końca sezonu, dołączyli Marek Szyndrowski i Marcin Malinowski. Ten pierwszy doznał urazu kolana i na drugą połowę spotkania finałowego Pucharu Polski już nie wyszedł. Z kolei "Malina" nabawił się skręcenia stawu skokowego. Waldemar Fornalik informuje, że nie będzie mógł skorzystać z obu doświadczonych piłkarzy w spotkaniu z ŁKS-em. Dolegliwości pachwiny natomiast, dopiero wczoraj, zgłosił Łukasz Burliga.
Z Kielc poturbowani wrócili również Marek Zieńczuk (wybity lub złamany czwarty palec u ręki) oraz Rafał Grodzicki, który po raz drugi w ciągu miesiąca, ma złamany nos. Obaj jednak zapewniają, że w sobotę będą gotowi do gry przeciwko ŁKS. Z tym jednak zastrzeżeniem, że kapitan Ruchu ponownie będzie musiał wystąpić w masce.
- Trzy minuty gry wcześniej, zanim to się stało, zgłosiłem Hubertowi Siejewiczowi, że Ljuboja gra nieprzepisowo łokciami. Sędzia nie zwrócił na to uwagi, więc Serb ostanowił mi "nastawić" nos po poprzednim złamaniu. Teraz więc znów jest prosty, ale ja wciąż jeszcze wściekam się i na Siejewicza i na napastnika Legii - „Grodek” wspomina starcie z Ljuboją, w którym mocno ucierpiał.
Zawodnicy Ruchu zapewniają jednak, iż pomimo przeciwności losu oraz kontuzji, które ich nękają na finiszu rozgrywek – chcą powalczyć o tytuł mistrzowski. „Niebiescy” deklarują walkę do 90. minuty ostatniego meczu sezonu.
- Nie ma sensu robić z tej porażki z Legią tragedii. Zostały nam trzy spotkania w lidze, w których musimy pokazać swoją piłkę. Legia na razie zdobyła "tylko" Puchar Polski, ale nie zdobyła jeszcze tego, na czym najbardziej jej zależy. Nie wygrała mistrzostwa kraju. Mam nadzieję, że pokrzyżujemy jej szyki - zaciera ręce kapitan Ruchu.
Z Kielc poturbowani wrócili również Marek Zieńczuk (wybity lub złamany czwarty palec u ręki) oraz Rafał Grodzicki, który po raz drugi w ciągu miesiąca, ma złamany nos. Obaj jednak zapewniają, że w sobotę będą gotowi do gry przeciwko ŁKS. Z tym jednak zastrzeżeniem, że kapitan Ruchu ponownie będzie musiał wystąpić w masce.
- Trzy minuty gry wcześniej, zanim to się stało, zgłosiłem Hubertowi Siejewiczowi, że Ljuboja gra nieprzepisowo łokciami. Sędzia nie zwrócił na to uwagi, więc Serb ostanowił mi "nastawić" nos po poprzednim złamaniu. Teraz więc znów jest prosty, ale ja wciąż jeszcze wściekam się i na Siejewicza i na napastnika Legii - „Grodek” wspomina starcie z Ljuboją, w którym mocno ucierpiał.
Zawodnicy Ruchu zapewniają jednak, iż pomimo przeciwności losu oraz kontuzji, które ich nękają na finiszu rozgrywek – chcą powalczyć o tytuł mistrzowski. „Niebiescy” deklarują walkę do 90. minuty ostatniego meczu sezonu.
- Nie ma sensu robić z tej porażki z Legią tragedii. Zostały nam trzy spotkania w lidze, w których musimy pokazać swoją piłkę. Legia na razie zdobyła "tylko" Puchar Polski, ale nie zdobyła jeszcze tego, na czym najbardziej jej zależy. Nie wygrała mistrzostwa kraju. Mam nadzieję, że pokrzyżujemy jej szyki - zaciera ręce kapitan Ruchu.
Polecane
Ekstraklasa