Zdobył mistrzostwo Korei Południowej i trafił do Odry

05.02.2010
Wyjechał z Polski sześć lat temu, by niespodziewanie wrócić. - Dzięki internetowi zawsze byłem na bieżąco z ekstraklasą. Sprawdzałem jak radzą sobie moje byłe kluby - zapewnia Brasilia.
Doświadczony zawodnik przed dziesięcioma laty został zawodnikiem Wisły Kraków. Początki były trudne. Otrzymał jednak tłumacza i regularnie grał. Następnie trafił do Pogoni Szczecin. Krótki epizod w Energie Cottbus i powrót na boiska ekstraklasy. Drugie podejście z Wisłą zakończył nawet zdobycie tytułu mistrzowskiego, choć do końca sezonu w Krakowie nie dotrwał. Wybrał ofertę z Portugalii, a ostatnio przez 2,5 roku grał w Korei Południowej (zdobył tytuł).

Jak to się stało, że trafił do Odry? - Menedżer zapytał, czy chcę grać znów w Polsce. Odpowiedziałem, że nie ma problemu. Rozmawiałem przed podpisaniem kontraktu z Mauro Cantoro. Powiedział mi: idziemy do Wodzisławia Śląskiego i spróbujemy ten klub utrzymać. Sytuacja nie jest łatwa, ale doszło jeszcze kilku innych piłkarzy. Wierzę, że pozostaniemy w ekstraklasie - mówi 34-latek, który ma w Odrze wzmocnić rywalizację w ofensywie i wśród lewonożnych piłkarzy.

Najwięcej czasu spędza z rodakiem - Danielem Bueno i wspomnianym Cantoro, choć ten drugi pochodzi z Argentyny, a ten kraj nie przepada za Brazylią. - Mauro ma jednak domieszkę krwi brazylijskiej, bo jego ojciec pochodzi z mojego kraju, więc nie ma problemu - tłumaczy Brasilia.

Choć jego rozłąka z Polską trwała sześć lat, to nie zapomniał języka polskiego i miał rozeznanie, jeśli chodzi o naszą ligę. - Przez cały czas sprawdzałem, jak radzą sobie Wisła Kraków, Pogoń Szczecin, czy Zagłębie Lubin, czyli kluby, w których grałem. Zawsze byłem na bieżąco z ekstraklasą - zapewnia.

Pierwszy raz w koszulce Odry zagra jutro w sparingu z FK Sutjeska.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również