Zawodnik Piasta w święta nie będzie odpoczywał od grania

24.12.2013
Piłkarze ekstraklasy w święta nie grają, ale nie można tego powiedzieć o Damianie Zbozieniu. Obrońca Piasta Gliwice wraca w rodzinne strony i - jak co roku - ze swą kapelą będzie kolędował.
- Sama wigilia wygląda u nas tak jak chyba w każdej rodzinie. Dzielimy się opłatkiem, zasiadamy do stołu, a później śpiewamy kolędy, obdarowujemy prezentami, dzień kończąc pasterką - mówi pochodzący z Łącka zawodnik gliwiczan.

Jak wiadomo, swego czasu Zbozień grał na skrzypcach w kapeli góralskiej "Ciupaga". Teraz z dawnymi kolegami występuje tylko w święta. - Wskakuję wtedy w strój górala, biorę instrument i... znów czuję się członkiem kapeli. To już tradycja, że w ciągu tych dwóch dni odwiedzamy naszych znajomych. Już na długo przed świętami pytają: "Ale przyjdziecie na pewno? Musicie!". Widać, że naprawdę na to czekają. Poza tym, kto był w górach, ten wie, że gościnność jest tam inna niż w dużych miastach. Jak przychodzą goście, to pani domu wyciąga wszystko, co ma w lodówce, a nawet jeszcze wysyła dziecko do sklepu - podkreśla.

- Jak odwiedzamy znajomych, którzy mają karczmę, to spokojnie nas w niej pomieszczą. Kłopot jest w mniejszym pomieszczeniu, ale - z drugiej strony - gdy w nim rykniemy, naprawdę jest moc. Wtedy nie chcą nas wypuścić, tylko proszą o kolejne piosenki. To dlatego granie kończymy czasem nawet o drugiej czy trzeciej w nocy. Szczerze mówiąc, jeśli chodzi o granie wyglądam coraz słabiej, żeby nie powiedzieć - tragicznie. Wychodzi na to, że ze skrzypcami kontakt mam tylko w czasie świąt. Na szczęście kolędy są w miarę łatwe, więc jakoś daję radę - kończy rozmowę z dziennikiem "Sport".
źródło: Sport

Przeczytaj również