Zawodnik Legii Warszawa: Pokonaliśmy Ruch jego bronią
07.04.2012
Warszawianie podeszli do hitu bardzo zmobilizowani i było to widać na boisku. - Ruch jest drużyną bardzo wybieganą i groźną w kontratakach - wskazywał zalety chorzowian Tomasz Kiełbowicz, doświadczony obrońca gospodarzy. To jednak Legia dobrze wykorzystywała kontry... - Tym bardziej cieszy ta wygrana, bo pokonaliśmy Ruch jego własną bronią - dodał lewy obrońca.
- Wiadomo, jaki ciężar gatunkowy miało to spotkanie. Dlatego w pierwszej połowie nikt się nie otworzył i mieliśmy do czynienia z piłkarskimi szachami. Po naszym pierwszym golu rywale musieli się otworzyć, stąd mieliśmy więcej okazji strzeleckich - analizuje Kiełbowicz.
Rzadko pojawiający się w wyjściowym składzie doświadczony obrońca spisał się dobrze. Jednak prawdziwym liderem defensywy Legii był Michał Żewłakow. Trudno się dziwić, że po meczu był bardzo zadowolony. - Daliśmy radę mimo tych problemów, które nas dotknęły, bo kilku zawodników nie mogło wystąpić. Pokazaliśmy, że potrafimy wygrać nawet w takich okolicznościach. A graliśmy przecież z drużyną, która w ostatnim czasie była bardzo komplementowana. Na pewno jednak chorzowianie się nie poddadzą i będą nas gonić cały czas. To jednak przy Łazienkowskiej będą wesołe święta - zakończył rekordzista pod względem liczby występów w reprezentacji Polski.
- Wiadomo, jaki ciężar gatunkowy miało to spotkanie. Dlatego w pierwszej połowie nikt się nie otworzył i mieliśmy do czynienia z piłkarskimi szachami. Po naszym pierwszym golu rywale musieli się otworzyć, stąd mieliśmy więcej okazji strzeleckich - analizuje Kiełbowicz.
Rzadko pojawiający się w wyjściowym składzie doświadczony obrońca spisał się dobrze. Jednak prawdziwym liderem defensywy Legii był Michał Żewłakow. Trudno się dziwić, że po meczu był bardzo zadowolony. - Daliśmy radę mimo tych problemów, które nas dotknęły, bo kilku zawodników nie mogło wystąpić. Pokazaliśmy, że potrafimy wygrać nawet w takich okolicznościach. A graliśmy przecież z drużyną, która w ostatnim czasie była bardzo komplementowana. Na pewno jednak chorzowianie się nie poddadzą i będą nas gonić cały czas. To jednak przy Łazienkowskiej będą wesołe święta - zakończył rekordzista pod względem liczby występów w reprezentacji Polski.
Polecane
Ekstraklasa