"Zawodnicy mają pewne rzeczy wykonywać, czy im się to podoba czy nie"
07.04.2012
Szkoleniowiec przedostatniej w I-ligowej tabeli Polonii nie patyczkował się ze swoimi zawodnikami na pomeczowej konferencji prasowej. - Drużynę, która walczy o utrzymanie i jest świadoma celu, jaki przed nią postawiono, oglądaliśmy tylko w drugiej połowie, gdy było już praktycznie po zawodach. Pierwszą część nie wiem jak nazwać, ale było to zaprzeczenie wszystkiego, co sobie zakładaliśmy i co chcieliśmy grać - mówił Fornalak. Nic dziwnego, bo mało kto zakłada, że już przed przerwą w arcyważnym meczu będzie przegrywał 0-3...
- Nie możemy się mylić i nie możemy już grać tak, jak w pierwszej części. Zawodnicy muszą zrozumieć, że pewne rzeczy, które my im przekazujemy, oni mają wykonywać, czy im się to podoba, czy nie. Nie wiem, jak interpretować pewne zachowania, choćby trzecią bramkę, straconą po naszym stałym fragmencie gry. Zadania są rozdzielone, każdy wie, co ma robić, a tracimy gola w taki sposób. To niedopuszczalne - grzmiał.
Zadowolony był natomiast Marcin Kaczmarek, szkoleniowiec beniaminka. - Dziś ja mam lepszy humor. Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo dobra. Nam założenia się sprawdziły. Chcieliśmy zagrać bardzo wysoko, bo wiedzieliśmy, że Polonia ma w środku pola takich zawodników, szczególnie Hermesa, że jak pozwoli się im grać od tyłu, to mogą rozprowadzać prostopadłe piłki i możemy mieć problem. Udało nam się zagrać pressingiem i strzeliliśmy trzy gole - analizował.
Po przerwie nie było już tak dobrze. - Wydatek energetyczny pierwszej połowy był spory, więc prezentowaliśmy się później zdecydowanie słabiej. Bardzo szybko straciliśmy bramkę i przypomniały się demony z niedalekiej przeszłości, czyli meczów z Wisłą Płock czy Zawiszą Bydgoszcz. Za głęboko się cofnęliśmy i było nerwowo, Polonia stworzyła sobie sytuacje. Generalnie jednak zasłużyliśmy na zwycięstwo, zdobyliśmy bardzo cenne punkty. W tej lidze jednak nikt nam zwycięstw za darmo nie odda. Szkoda, że nie udało się utrzymać wyniku, który dawałby nam lepszy bilans meczów z bytomianami, ale uciekamy Polonii na sześć punktów - mówił Kaczmarek. - Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy - zripostował Fornalak.
- Nie możemy się mylić i nie możemy już grać tak, jak w pierwszej części. Zawodnicy muszą zrozumieć, że pewne rzeczy, które my im przekazujemy, oni mają wykonywać, czy im się to podoba, czy nie. Nie wiem, jak interpretować pewne zachowania, choćby trzecią bramkę, straconą po naszym stałym fragmencie gry. Zadania są rozdzielone, każdy wie, co ma robić, a tracimy gola w taki sposób. To niedopuszczalne - grzmiał.
Zadowolony był natomiast Marcin Kaczmarek, szkoleniowiec beniaminka. - Dziś ja mam lepszy humor. Pierwsza połowa była w naszym wykonaniu bardzo dobra. Nam założenia się sprawdziły. Chcieliśmy zagrać bardzo wysoko, bo wiedzieliśmy, że Polonia ma w środku pola takich zawodników, szczególnie Hermesa, że jak pozwoli się im grać od tyłu, to mogą rozprowadzać prostopadłe piłki i możemy mieć problem. Udało nam się zagrać pressingiem i strzeliliśmy trzy gole - analizował.
Po przerwie nie było już tak dobrze. - Wydatek energetyczny pierwszej połowy był spory, więc prezentowaliśmy się później zdecydowanie słabiej. Bardzo szybko straciliśmy bramkę i przypomniały się demony z niedalekiej przeszłości, czyli meczów z Wisłą Płock czy Zawiszą Bydgoszcz. Za głęboko się cofnęliśmy i było nerwowo, Polonia stworzyła sobie sytuacje. Generalnie jednak zasłużyliśmy na zwycięstwo, zdobyliśmy bardzo cenne punkty. W tej lidze jednak nikt nam zwycięstw za darmo nie odda. Szkoda, że nie udało się utrzymać wyniku, który dawałby nam lepszy bilans meczów z bytomianami, ale uciekamy Polonii na sześć punktów - mówił Kaczmarek. - Mam nadzieję, że jeszcze się spotkamy - zripostował Fornalak.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku