Zawisza - Piast 1-1. Stracili zwycięstwo w ostatniej minucie...

30.10.2011
Piast Gliwice przez ponad pół meczu grał w osłabieniu, jednak wydawało się, że dowiezie do końca prowadzenie z Zawiszą Bydgoszcz. W ostatniej minucie pięknego gola zdobył jednak Michał Masłowski...
Wydarzenie
W 90. minucie bydgoszczanie wykonywali rzut rożny, po którym piłkę dobrze wypiąstkował Dariusz Trela. Futbolówka spadła jednak na nogę rezerwowego Michała Masłowskiego, którego nie zaatakowali obrońcy Piasta. Piłkarz Zawisza kopnął więc fantastycznie w górny róg bramki, odbierając gościom zwycięstwo.

Bohater
Dariusz Trela. Młody bramkarz gliwiczan pierwszą świetną interwencję zaprezentował w 33. minucie, kiedy nogą obronił strzał Kamila Jackiewicza w sytuacji sam na sam. Za to w drugiej połowa golkiper wypożyczony z Wisły Kraków bronił już nawet w momentach beznadziejnych. Bez niego Piast nie zdobyłby w Bydgoszczy nawet punktu.

Rozczarowanie
Andrzej Witan. Bramkarz Zawiszy jest utalentowany, jednak tym meczem tego nie potwierdził. Nie popisał się przy bramce, a kilka innych jego wyjść na przedpole również było niepewnych.

Co ciekawego
- W 29. minucie Piast wykonywał rzut rożny. Piłkę w pole bramkowe dośrodkował Rudolf Urban, a tam najwyżej wyskoczył Gediminas Paulauskas, który wykorzystał niepewne wyjście z bramki Andrzeja Witana. Dla Litwina było to pierwsze trafienie na polskich boiskach.

- Marcin Brosz zgłaszał w pierwszej połowie spore pretensje arbitrowi technicznemu. Trenerowi Piasta nie podobało się, że sędzia główny nie reaguje na to, że jego zawodnicy byli przytrzymywani przez obrońców Zawiszy przy każdym stałym fragmencie gry.

- W 44. minucie Martins Ekwueme prostopadłym podaniem wypuścił Jakuba Wójcickiego. Zawodnik Zawiszy wyprzedził Łukasza Krzyckiego. Kapitan Piasta powalił go na ziemię na 18 metrze, a że był ostatnim obrońcą, to sędzia musiał go wykluczyć z gry. To już piąta czerwona kartka dla piłkarza "Piastunek" w tym sezonie.

- Kibice bydgoskiej ekipy w drugiej połowie aż przez 32 minuty śpiewali cały czas tą samą piosenkę ("Lalalala, hej Zawisza"). Melodia stanowiła przyjemne tło, ale dopingiem nie można jej chyba nazwać, bo po takim czasie raczej usypiała niż mobilizowała.

- Piast zakończył rundę jesienną na czwartej pozycji, ze stratą czterech punktów do lidera.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również