Zawisza Bydgoszcz – Ruch Chorzów 1:1. Wynik lepszy niż gra „Niebieskich”
27.09.2014
Wydarzenie
Kluczowa dla przebiegu całego meczu mogła być sytuacja z 37 minuty. Na czystą pozycję wychodził wówczas Jakub Wójcicki i Piotr Stawarczyk, nie mając innego wyjścia, zatrzymał nieprzepisowo pomocnika gospodarzy. Sędzia Paweł Gil wyciągnął żółty kartonik, choć w opinii wielu obserwatorów meczu powinna to być kartka czerwona. Gdyby wówczas Ruch został zdekompletowany jest bardzo prawdopodobne, że dobrze usposobiony po zmianie stron Zawisza, mógłby nawet wygrać cały pojedynek.
Bohater
W 57 minucie pojawił się na boisku Michał Masłowski. Pomocnik bydgoszczan wrócił do gry po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzjami i było to prawdziwe „wejście smoka”. Reprezentant Polski rozpoczął od dwóch groźnych uderzeń na bramkę gości, a następnie biegał, rozgrywał, podawał, strzelał i to wszystko częstokroć niezwykle efektownie. Olbrzymie wzmocnienie w szeregach klubu z Gdańskiej.
Rozczarowanie
Wciąż rozczarowuje Ruch. Chorzowianie tylko w pierwszej połowie byli w miarę równorzędnym rywalem dla Zawiszy. Po zmianie stron przewaga ostatniego zespołu Ekstraklasy rosła, a goście grali wyraźnie na remis, nie potrafiąc nic sensownego skonstruować. I właśnie ten kompletny brak pomysłu na grę to największy zawód jeśli chodzi o poczynania piłkarzy Jana Kociana.
Co ciekawego
- W kolejkach numer 7 i 8 Ruch tracił bramki w końcówkach spotkań. Tydzień temu dał sobie strzelić gola zaraz na początku, a dzisiaj ponownie doszło do takiej sytuacji.
- Jedenastkę dla „Niebieskich” wywalczył Daniel Dziwniel, którego indywidualny rajd zastopował nieprzepisowo Grek Argyriou.
- Pierwsza połowa to optyczna przewaga Ruchu i groźniejsze, ciekawsze akcje ofensywne Zawiszy.
- Dwa groźne ataki bydgoszczan miały miejsce w 56 i 57 minucie. Najpierw Kamiński świetnie obronił uderzenie Alvarinho, a następnie piłkę po główce Strąka wybili defensorzy „Niebieskich”.
- W 90 minucie Zawisza mógł strzelić zwycięskiego gola lecz „Kamyk” instynktownie sparował strzał z bliska Luisa Carlosa.
Kluczowa dla przebiegu całego meczu mogła być sytuacja z 37 minuty. Na czystą pozycję wychodził wówczas Jakub Wójcicki i Piotr Stawarczyk, nie mając innego wyjścia, zatrzymał nieprzepisowo pomocnika gospodarzy. Sędzia Paweł Gil wyciągnął żółty kartonik, choć w opinii wielu obserwatorów meczu powinna to być kartka czerwona. Gdyby wówczas Ruch został zdekompletowany jest bardzo prawdopodobne, że dobrze usposobiony po zmianie stron Zawisza, mógłby nawet wygrać cały pojedynek.
Bohater
W 57 minucie pojawił się na boisku Michał Masłowski. Pomocnik bydgoszczan wrócił do gry po dłuższej przerwie spowodowanej kontuzjami i było to prawdziwe „wejście smoka”. Reprezentant Polski rozpoczął od dwóch groźnych uderzeń na bramkę gości, a następnie biegał, rozgrywał, podawał, strzelał i to wszystko częstokroć niezwykle efektownie. Olbrzymie wzmocnienie w szeregach klubu z Gdańskiej.
Rozczarowanie
Wciąż rozczarowuje Ruch. Chorzowianie tylko w pierwszej połowie byli w miarę równorzędnym rywalem dla Zawiszy. Po zmianie stron przewaga ostatniego zespołu Ekstraklasy rosła, a goście grali wyraźnie na remis, nie potrafiąc nic sensownego skonstruować. I właśnie ten kompletny brak pomysłu na grę to największy zawód jeśli chodzi o poczynania piłkarzy Jana Kociana.
Co ciekawego
- W kolejkach numer 7 i 8 Ruch tracił bramki w końcówkach spotkań. Tydzień temu dał sobie strzelić gola zaraz na początku, a dzisiaj ponownie doszło do takiej sytuacji.
- Jedenastkę dla „Niebieskich” wywalczył Daniel Dziwniel, którego indywidualny rajd zastopował nieprzepisowo Grek Argyriou.
- Pierwsza połowa to optyczna przewaga Ruchu i groźniejsze, ciekawsze akcje ofensywne Zawiszy.
- Dwa groźne ataki bydgoszczan miały miejsce w 56 i 57 minucie. Najpierw Kamiński świetnie obronił uderzenie Alvarinho, a następnie piłkę po główce Strąka wybili defensorzy „Niebieskich”.
- W 90 minucie Zawisza mógł strzelić zwycięskiego gola lecz „Kamyk” instynktownie sparował strzał z bliska Luisa Carlosa.
Polecane
Ekstraklasa