Zawiesił "trampki" na kołku. Może na mecz oldbojów jeszcze je włoży

10.08.2009
W poprzednim sezonie z konieczności ponownie założył "trampki". - W tym już chyba nie - przekonuje Ivan Ilchyshyn, trener Novej Katowice, który wspólnie z zespołem wylewa poty na treningach.
Zamieszanie kadrowe w klubie, w końcówce minionych rozgrywek, zmusiło szkoleniowca do ponownego pojawienia się na parkiecie. Rozegrał kilka spotkań, a nawet wpisał się na listę strzelców. - Mam nadzieję, że tym razem nie będzie już takiej potrzeby - mówi Ilchyshyn. Mimo iż zapewnia, że raczej ponownie butów nie włoży ostro przygotowuje się z drużyną. - Ciężko pracuje razem z zawodnikami na każdym treningu - przyznaje Roman Sowiński, prezes Novej. - To pozytywny objaw, który scala drużynę. Ivan nie stoi tylko z boku i wydaje polecenia, ale zasuwa jak wszyscy - dodaje.

Skoro szkoleniowiec woli skupić się tylko i wyłącznie na kierowaniu zespołem, to skąd chęci do nie małego przecież wysiłku? - Sportowcy już tak mają. Rozstać się z tym nie jest łatwo. Większość czuję się źle, gdy od czasu do czasu porządnie się nie zmęczy. Trzeba dbać również o zdrowie - tłumaczy Ukrainiec aktywny udział w zajęciach. - Kto wie może jeszcze przyjdzie mi zagrać w oldbojach. Muszę być przygotowany na wszystko - kończy z uśmiechem Ilchyshyn.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również