Zatrzymać Rudneva i skierować "Kolejorza" na bocznicę...
24.02.2012
Wydaje się, że zatrzymanie Rudneva będzie kluczem do odniesienia zwycięstwa nad Lechem. Łotysz pewnie zmierza po koronę króla strzelców ekstraklasy. - Odskoczył na tyle, że trudno będzie go "złapać"... Razem z Maćkiem i Arkiem mamy tyle goli ile on jeden. Może w trójkę damy radę go prześcignąć - śmieje się Paweł Abbott.
- Rudneva można porównać do Roberta Lewandowskiego na pewnym etapie jego rozwoju. Było widać w pewnym momencie, że "Lewy" przerasta naszą ligę. A Łotysz? To typowy egzekutor, dużo potrafi i jest po prostu groźny - chwali napastnika Lecha, Waldemar Fornalik.
Chorzowianie pamiętają, że to w dużej mierze za sprawą Rudneva przegrali jesienią z Lechem 0-3. - Sami byliśmy sobie winni, bo popełniliśmy fatalne błędy przy dwóch pierwszych golach, a potem już poszło... Mogło się skończyć na stracie więcej niż trzech bramek - wspomina trener Ruchu.
Dziś kibice przy Cichej liczą na zupełnie inne widowisko. Ich zawodnicy wszak mają dwa punkty więcej nad "Kolejorzem"! - Miejsca w tabeli i ostatnie mecze wskazują, że jesteśmy faworytem. Ale znamy potencjał naszych rywali. Decydująca będzie zatem dyspozycja dnia - uważa Fornalik.
Jose Mari Bakero doskonale zdaje sobie sprawę, że na porażkę w Chorzowie nie może sobie pozwolić, jeśli chce jeszcze pracować z Lechem. Sęk w tym, że w grze jego drużyny nie widać jakości, o czym świadczyła porażka z Bełchatowem. - To zaskoczenie, ale oglądałem to spotkanie i muszę przyznać, że to nie Lech prowadził grę w tym spotkaniu - wskazuje Arkadiusz Piech.
- Poznaniacy chcą długo utrzymywać się przy piłce, ale nie zawsze im to wychodzi - analizuje Fornalik. Pytanie, czy będzie to zdanie mógł powtórzyć po dzisiejszym spotkaniu?
Ruch Chorzów - Lech Poznań
piątek, 20:30
sędziuje Daniel Stefański (Bydgoszcz)
- Rudneva można porównać do Roberta Lewandowskiego na pewnym etapie jego rozwoju. Było widać w pewnym momencie, że "Lewy" przerasta naszą ligę. A Łotysz? To typowy egzekutor, dużo potrafi i jest po prostu groźny - chwali napastnika Lecha, Waldemar Fornalik.
Chorzowianie pamiętają, że to w dużej mierze za sprawą Rudneva przegrali jesienią z Lechem 0-3. - Sami byliśmy sobie winni, bo popełniliśmy fatalne błędy przy dwóch pierwszych golach, a potem już poszło... Mogło się skończyć na stracie więcej niż trzech bramek - wspomina trener Ruchu.
Dziś kibice przy Cichej liczą na zupełnie inne widowisko. Ich zawodnicy wszak mają dwa punkty więcej nad "Kolejorzem"! - Miejsca w tabeli i ostatnie mecze wskazują, że jesteśmy faworytem. Ale znamy potencjał naszych rywali. Decydująca będzie zatem dyspozycja dnia - uważa Fornalik.
Jose Mari Bakero doskonale zdaje sobie sprawę, że na porażkę w Chorzowie nie może sobie pozwolić, jeśli chce jeszcze pracować z Lechem. Sęk w tym, że w grze jego drużyny nie widać jakości, o czym świadczyła porażka z Bełchatowem. - To zaskoczenie, ale oglądałem to spotkanie i muszę przyznać, że to nie Lech prowadził grę w tym spotkaniu - wskazuje Arkadiusz Piech.
- Poznaniacy chcą długo utrzymywać się przy piłce, ale nie zawsze im to wychodzi - analizuje Fornalik. Pytanie, czy będzie to zdanie mógł powtórzyć po dzisiejszym spotkaniu?
Ruch Chorzów - Lech Poznań
piątek, 20:30
sędziuje Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Polecane
Ekstraklasa