Zastrzeżenia do pracy Pawła Gila mieli właściwie wszyscy...
04.04.2012
Pierwszą z nich było nie podyktowanie rzutu karnego, którego zawodnicy Ruchu domagali się za to, że ich zdaniem ewidentnie ciągnięty za koszulkę w polu karnym był Maciej Jankowski. Z perspektywy trybun miało się wrażenie, że Paweł Gil już chciał dmuchnąć w gwizdek, lecz w ostatniej chwili się powstrzymał.
- Moim zdaniem był karny w tej sytuacji. Pytałem się liniowego, czy widział przewinienie, a on mi odpowiedział, że tak. Po chwili jednak kazał mi się odsunąć - opowiadał Paweł Abbott, który akurat rozgrzewał się w tamtym momencie przy linii bocznej, na wysokości pola karnego Wisły.
Grzmiały trybuny przy Cichej. Dalszy bieg wydarzeń wprawił jednak kibiców w euforię. - Miałem wrażenie, że decyzja sędziego dodatkowo nas zmobilizowała - wskazał Marek Szyndrowski. Paweł Gil jedenastkę w końcu i tak podyktował. Problem w tym, że - zdaniem gości - popełnił błąd.
- Sędzia argumentował decyzję tym, że nasz zawodnik trzymał piłkarza Ruchu. Ale przecież praktycznie w każdym meczu przy stałych fragmentach gry bywają takie stykowe sytuacje i jeżeli miałoby się za każdym razem gwizdać, to zostałoby podyktowanych kilka rzutów karnych w jednym spotkaniu - stwierdził Łukasz Garguła z Wisły.
- Byłem trzymany. Nie przewróciłem się sam, a tym bardziej nie zrobiłem tego specjalnie! - bronił arbitra Rafał Grodzicki. - Zresztą sędzia przed meczem uczulał jedną i drugą drużynę, by nie dochodziło do szarpania się przy stałych fragmentach gry - dodał.
Przypomnijmy, że w lutym chorzowianie mieli zastrzeżenia do decyzji Pawła Gila podejmowanych w meczu ze Śląskiem Wrocław.
- Moim zdaniem był karny w tej sytuacji. Pytałem się liniowego, czy widział przewinienie, a on mi odpowiedział, że tak. Po chwili jednak kazał mi się odsunąć - opowiadał Paweł Abbott, który akurat rozgrzewał się w tamtym momencie przy linii bocznej, na wysokości pola karnego Wisły.
Grzmiały trybuny przy Cichej. Dalszy bieg wydarzeń wprawił jednak kibiców w euforię. - Miałem wrażenie, że decyzja sędziego dodatkowo nas zmobilizowała - wskazał Marek Szyndrowski. Paweł Gil jedenastkę w końcu i tak podyktował. Problem w tym, że - zdaniem gości - popełnił błąd.
- Sędzia argumentował decyzję tym, że nasz zawodnik trzymał piłkarza Ruchu. Ale przecież praktycznie w każdym meczu przy stałych fragmentach gry bywają takie stykowe sytuacje i jeżeli miałoby się za każdym razem gwizdać, to zostałoby podyktowanych kilka rzutów karnych w jednym spotkaniu - stwierdził Łukasz Garguła z Wisły.
- Byłem trzymany. Nie przewróciłem się sam, a tym bardziej nie zrobiłem tego specjalnie! - bronił arbitra Rafał Grodzicki. - Zresztą sędzia przed meczem uczulał jedną i drugą drużynę, by nie dochodziło do szarpania się przy stałych fragmentach gry - dodał.
Przypomnijmy, że w lutym chorzowianie mieli zastrzeżenia do decyzji Pawła Gila podejmowanych w meczu ze Śląskiem Wrocław.
Polecane
Ekstraklasa