Zapaśniczy eksperyment
19.11.2008
Większość zapaśników nienawidziła tzw. przymusowego parteru. - Promował cwaniaków i szczęściarzy. Nie miał nic wspólnego z uczciwą, techniczną rywalizacją, która zawsze była znakiem firmowym polskiej szkoły zapasów. Przepisy dotyczące parteru były tak niesprawiedliwe i nieczytelne, że starzy mistrzowie, którzy przychodzili na zawody, łapali się za głowy i prosili o ich wyjaśnienie - mówi Eugeniusz Brzóska, trener Siły Mysłowice.
Ryszard Wolny, mistrz olimpijski z Atlanty, a dziś trener kadry "klasyków" przyznaje, że to krok w dobrą stronę. - Więcej walki w stójce to więcej emocji. Przymusowy parter zabijał zapasy! Wierzę, że dla polskich zapaśników idą teraz lepsze czasy - mówi raciborzanin.
Mimo wszystko zawodnicy nadal będą walczyli w parterze, na czym więc polega różnica? - Przedtem, jeżeli żaden z zapaśników nie zdobył punktu, zawodnicy schodzili do parteru już po minucie walki. Na zapaśniczych matach pojawiła się masa zawodników, którzy wyspecjalizowali się tylko w tym, żeby przetrwać tę minutę, blokować rywala i liczyć na parter, a w domyśle ślepy los. Z tym losem też było różnie, bo znam sędziów, którzy tak potrafią rzucić krążek [czerwono/niebieski tak jak stroje zawodników - przyp.red.], by dać szansę ataku lub obrony wybranemu przez siebie zawodnikowi - opowiada Wolny.
Więcej w Gazecie Wyborczej
Ryszard Wolny, mistrz olimpijski z Atlanty, a dziś trener kadry "klasyków" przyznaje, że to krok w dobrą stronę. - Więcej walki w stójce to więcej emocji. Przymusowy parter zabijał zapasy! Wierzę, że dla polskich zapaśników idą teraz lepsze czasy - mówi raciborzanin.
Mimo wszystko zawodnicy nadal będą walczyli w parterze, na czym więc polega różnica? - Przedtem, jeżeli żaden z zapaśników nie zdobył punktu, zawodnicy schodzili do parteru już po minucie walki. Na zapaśniczych matach pojawiła się masa zawodników, którzy wyspecjalizowali się tylko w tym, żeby przetrwać tę minutę, blokować rywala i liczyć na parter, a w domyśle ślepy los. Z tym losem też było różnie, bo znam sędziów, którzy tak potrafią rzucić krążek [czerwono/niebieski tak jak stroje zawodników - przyp.red.], by dać szansę ataku lub obrony wybranemu przez siebie zawodnikowi - opowiada Wolny.
Więcej w Gazecie Wyborczej
Polecane
Sporty inne