Zamiast I ligi wybrał... pracę w kopalni i grę w "okręgówce"
10.03.2009
Grabczyński dostał pracę w kopalni "Pniówek" w Pawłowicach oraz ofertę gry w klubie klasy okręgowej, Morcinek Kaczyce. - Nie mam już 20 lat. Jest rodzina na utrzymaniu, a najważniejsze, że są pewne pieniądze - mówi piłkarz.
Był on pierwszym graczem, który oddał sprawę do sądu przeciw GKS-owi. Chodziło o odzyskanie zaległych premii meczowych. Przed potyczką z GKS-em Katowice został przesunięty do drużyny rezerw. - Dowiedziałem się, że prezes Joachim Langer uznał, że to ja podburzałem przeciwko niemu kibiców. Dodatkowo próbowano mi obciąć kontrakt o połowę - dodaje.
Niesubordynacja miała kosztować zawodnika 22 tysiące złotych! Złożył on jednak w PZPN-ie odwołanie od decyzji klubu. Związek wyznaczył nawet termin rozprawy, ale wówczas GKS poprosił piłkarza o spotkanie. - Przestraszyli się i zaproponowali rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Prezes zobowiązał się, że w ratach spłaci zaległe wynagrodzenie - tłumaczy 32-latek.
13 lutego rozstał się z jastrzębską drużyną, lecz nie zamierzał rezygnować z należnych pieniędzy z tytułu premii. Grabczyński zdziwił się, gdy niedawno otworzył korespondencję z informacją, że... kara została mu anulowana! Jednocześnie Związkowy Trybunał Piłkarski poinformował, że odwołanie od orzeczenia o karze pozostawia bez rozpoznania. - To kompletna parodia! Najpierw karzą, potem to uchylają. O co tu chodzi? - zastanawia się zdezorientowany zawodnik.
Był on pierwszym graczem, który oddał sprawę do sądu przeciw GKS-owi. Chodziło o odzyskanie zaległych premii meczowych. Przed potyczką z GKS-em Katowice został przesunięty do drużyny rezerw. - Dowiedziałem się, że prezes Joachim Langer uznał, że to ja podburzałem przeciwko niemu kibiców. Dodatkowo próbowano mi obciąć kontrakt o połowę - dodaje.
Niesubordynacja miała kosztować zawodnika 22 tysiące złotych! Złożył on jednak w PZPN-ie odwołanie od decyzji klubu. Związek wyznaczył nawet termin rozprawy, ale wówczas GKS poprosił piłkarza o spotkanie. - Przestraszyli się i zaproponowali rozwiązanie umowy za porozumieniem stron. Prezes zobowiązał się, że w ratach spłaci zaległe wynagrodzenie - tłumaczy 32-latek.
13 lutego rozstał się z jastrzębską drużyną, lecz nie zamierzał rezygnować z należnych pieniędzy z tytułu premii. Grabczyński zdziwił się, gdy niedawno otworzył korespondencję z informacją, że... kara została mu anulowana! Jednocześnie Związkowy Trybunał Piłkarski poinformował, że odwołanie od orzeczenia o karze pozostawia bez rozpoznania. - To kompletna parodia! Najpierw karzą, potem to uchylają. O co tu chodzi? - zastanawia się zdezorientowany zawodnik.
Polecane
I liga
Przeczytaj również
24.07.2022
24.07.2022
"GieKSa" w szoku przy pustym Blaszoku