"Założyłem się, że Sobiech strzeli więcej bramek niż Niedzielan"

18.08.2009
Młody napastnik z Halemby strzela aż miło. Niektórzy kibice Ruchu Chorzów już porównują Artura Sobiecha do Mariusza Śrutwy. - Jasne, że wzoruję się na tym piłkarzu - nie ukrywa 19-latek.
Obaj mają podobne warunki fizyczne i każdego z nich piłka szuka(ła) w polu karnym. Sobiech jako junior i trampkarz strzelał nawet kilkadziesiąt goli w sezonie. - Artur ma duży talent, z przyjemnością ogląda się jego grę. Potrafi się znaleźć w sytuacji, a tego nie da się nauczyć. Z tym trzeba się urodzić - podkreśla Śrutwa. Dobrym słowem rewanżuje się Sobiech. - Mariusz strzelił ponad sto bramek w ekstraklasie, a to samo świadczy o sobie - wskazuje.

"Niebiescy" na Cichej wykonali w tym sezonie plan maksimum. Zainkasowali komplet punktów, a duża w tym zasługa dobrej współpracy duetu napastników: Andrzeja Niedzielana i właśnie Sobiecha. Na razie trafia tylko ten młodszy. - Założyłem się z kimś przed startem rozgrywek, że Artur strzeli więcej goli od swojego doświadczonego kolegi. Na razie się sprawdza - uśmiecha się Śrutwa, były król strzelców ekstraklasy.

Jednocześnie przestrzega "Abdula". Przypomnijmy, że rok temu do siatki regularnie trafiał inny gracz Ruchu - Marcin Sobczak. Był moment, kiedy dobrze grał Łukasz Janoszka. Dziś siedzą na ławce lub znajdują się w głębokich rezerwach. - Z tych trzech napastników, od początku byłem przekonany tylko do dwóch. Jeśli chodzi o Artura, to liczę, że się nie zachłyśnie, nie osiądzie na laurach. Na razie wykonał plan minimum. Teraz musi spokojnie prowadzić swoją karierę, nie przyjmować pierwszych lepszych propozycji. No i ciągle liczyć się z sugestiami trenera oraz starszych zawodników - dodaje Śrutwa.
autor: Krzysztof Kubicki

Przeczytaj również