Zajmą się wrocławskim skandalem, ale Ruchowi niczego to nie da

23.11.2010
Skandalem z meczu Śląska z Ruchem zajmie się w środę Komisja Ligi Ekstraklasy SA. Gospodarze mogą spodziewać się kary finansowej, ale raczej nikt nie zwróci chorzowianom straconych punktów.
Przypomnijmy, że w doliczonym czasie gry Ruch, który przegrywał 1-2, wyprowadzał świetnie zapowiadającą się kontrę. W momencie, gdy Damian Świerblewski zbliżał się z piłką do pola karnego Śląska, od strony ławki rezerwowych wrocławian ktoś wrzucił na boisko drugą piłkę. Sędzia Adam Lyczmański musiał przerwać grę i szansę na wyrównanie diabli wzięli.

- Ta sytuacja będzie w środę przedmiotem naszego postępowania - stwierdził Adrian Skubis, rzecznik prasowy Ekstraklasy SA. Chorzowianie nie mają jednak złudzeń, że wynik meczu mógłby zostać przez Komisję Ligi zweryfikowany. - Bo tak naprawdę nie ma ku temu podstaw. Nikt nie ma przecież pewności, czy po tej akcji udałoby się nam doprowadzić do wyrównania - powiedział dyrektor Mirosław Mosór.

Śląsk może zatem spodziewać się co najwyżej kary finansowej. Nie wiadomo natomiast, czy ukarany zostanie Vuk Sotirović, oskarżany przez "Niebieskich" o wkopnięcie na boisko drugiej piłki. Serb zapewnia, że nie ma pojęcia, jak znalazła się ona na murawie. Niestety, zdarzenia nie zarejestrowała żadna z kamer...
źródło: Dziennik Zachodni

Przeczytaj również