Zagrali dobrze...przegrali jak zawsze
19.12.2016
Wydarzenie
W ostatnim spotkaniu Ekstraklasy przed długą przerwą zimową spotkały się druga i trzecia drużyna poprzedniego sezonu. Obie ekipy zapewne po pierwsze chciały dobrze zakończyć piłkarski rok i w dobrych nastrojach udać się na odpoczynek, a po drugie miały wiele do udowodnienia zarówno sobie, jak i kibicom – Zagłębie u siebie nie wygrało od sierpnia, zaś goście z Gliwic chcieli zmazać plamę po ostatniej wysokiej porażce z Legią Warszawa.
Bohater
Arkadiusz Woźniak – 26-letni pomocnik Zagłębia rozegrał bardzo dobre zawody. Najpierw wykorzystał okazję z rzutu wolnego uderzając precyzyjnie w lewy róg bramki strzeżonej przez Rusova. Zaś w drugiej części gry wykorzystał bardzo dobre dośrodkowanie Rakowskiego kierując futbolówkę do siatki głową. Nic dodać, nic ująć.
Rozczarowanie
Z powodu choroby do Lubina nie udał się Jakub Szmatuła, którego w bramce zastąpił Dobrivoj Rusov. Jednak rezerwowy golkiper „Niebiesko-Czerwonych” delikatnie mówiąc nie zachwycił i nie wykorzystał swojej szansy. Pod koniec pierwszej części gry źle ustawił mur i pozwolił pokonać się po strzale z rzutu wolnego. Poza tym pomiędzy linią defensywną, a bramkarzem brakowało zgrania i pewności w podejmowanych decyzjach.
Co ciekawego
- W porównaniu do poprzedniego spotkania w podstawowym składzie Piasta nastąpiły dwie zmiany. Od pierwszej minuty na boisko wybiegli Dobrivoj Rusov i Michał Masłowski. Na ławce rezerwowych znalazł się Sasa Zivec, a zabrakło na niej Jakuba Szmatuły, który z powodu choroby nie mógł udać się do Lubina.
- Michał Masłowski powrócił do składu Piasta po karencji za nadmiar żółtych kartek, a po raz pierwszy w meczowej osiemnastce znalazł się Denis Gojko – młodziutki zawodnik Piasta, który na co dzień grywa w Centralnej Lidze Juniorów.
- Od pierwszej minuty meczu zawodnikom obu drużyn wyraźnie przeszkadzała gęsta mgła. Spotkanie toczyło się w niezbyt wysokim tempie głównie z powodu panujących warunków atmosferycznych.
- Brak zgrania pomiędzy linią obrony Piasta, a Rusovem w tym spotkaniu był bardzo widoczny. Parę razy doszło do sporych nieporozumień.
- Pomimo optycznej przewagi Zagłębia na prowadzenie wyszli goście po wspaniałym uderzeniu z dystansu w wykonaniu Macieja Jankowskiego. Dla "Jankesa" był to pierwszy gol od meczu z Górnikiem Łeczna, a więc od września.
- Pod koniec pierwszej połowy rzut wolny podyktowany za faul Sedlara na Tosiku wykorzystał Arkadiusz Woźniak - posłał on piłkę w lewą stronę bramki Rusova, który przy tym uderzeniu nawet nie zareagował.
- Druga część spotkania rozpoczęła się od ataków Piasta, która na niewiele się zdały. Najwięcej okazji na gole miał Gerard Badia, ale to nie był jego dzień. Hiszpana najpierw zatrzymał Polaczek, a chwilę później źle przyjął piłkę po świetnym podaniu Jankowskiego.
- Nie wykorzystane sytuacje się mszczą! I tak było tym razem. Po dośrodkowaniu Rakowskiego piłkę głową w siatce umieścił po raz drugi w tym meczu Woźniak.
- Radolav Latal postawił wszystko na jedną kartę wysyłając do boju ofensywnych zawodników – Bukate i Szelige, którzy zmienili odpowiednio Sedlara oraz Mokwę.
- W 77. minucie na murawie zameldował się Martin Nespor, który po raz pierwszy stanął do walki przeciwko swoim byłym kolegą.
- Pomimo kilku dogodnych sytuacji Piast nie zdołał doprowadzić do remisu i z Lubina będzie wracać bez punktów.
Zagłębie Lubin – Piast Gliwice 2:1 (1:1)
0:1 – Jankowski, 23’
1:1 – Woźniak, 44’
2:1 – Woźniak, 57’
Zagłębie: Polaczek – Tosik, Guldan, Jach (66. Madera), Todorovski – Kubicki, Rakowski – Woźniak, Janoszka (90. Papadopulos), Piątek – Buksa (77. Neszpor).
Piast: Rusov – Sedlar (63. Bukata), Pietrowski, Hebert – Mokwa (66. Szeliga), Murawski, Masłowski (78. Żivec), Korun, Moskwik – Badia – Jankowski.
Żółte kartki: Rakowski, Tosik, Woźniak, Todorovski – Hebert
Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń)
Widzów: 4121
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów