Zagłębiu Sosnowiec brakuje... sępa

02.10.2009
Z kim, jak nie z Elaną? To retoryczne pytanie zadają sobie piłkarze Zagłębia, którzy wyruszą dziś do Torunia, gdzie jutro zmierzą się z jednym z outsiderów II-ligowych rozgrywek w grupie zachodniej.
Dla sosnowiczan to kolejny z etapów wyjazdowej podróży po Polsce, spowodowanej wynajęciem stadionu krakowskim klubom i zarazem doskonała szansa na podreperowanie punktowego dorobku. - Jeśli nie wygramy w Toruniu, to gdzie mamy szukać punktów? Nie wyobrażam sobie inne sytuacji niż zwycięstwo z Elaną - podkreśla Dżenan Hosić, obrońca Zagłębia, który w sobotę parę środkowych defensorów stworzy zapewne z Tomaszem Balulem, gdyż Adrian Marek podczas czwartkowej gry wewnętrznej nabawił się urazu.

- Wyglądało to bardzo poważnie. Ze stawem skokowym różnie bywa - mówi szkoleniowiec Zagłębia, któremu sen z powiek spędza przede wszystkim skuteczność, a w zasadzie jej brak. Najlepszy strzelec ubiegłego sezonu, Krzysztof Myśliwy, w tej rundzie w lidze jeszcze nie trafił. Marcin Lachowski ma na koncie cztery gole, ale od kilku kolejek jego licznik stoi w miejscu. Największa nadzieja w Michale Filipowiczu, który do bramek w Pucharze Polski ostatnio dorzucił trafienie w starciu z Zawiszą Bydgoszcz.

- Sytuacji stwarzamy sobie bez liku. Cóż z tego, skoro większości nie wykorzystujemy. Brakuje nam takiego typowego egzekutora, sępa, który w polu karnym wiedziałby jak z zimną krwią wykorzystywać bramkowe okazje. Wciąż liczę na Myśliwego - podkreśla trener Zagłębia.
autor: Krzysztof Polaczkiewicz

Przeczytaj również