Zagłębie - Wałbrzych 2-1. "Styl naszej gry? Poproszę o inne pytanie"
25.09.2010
- Nie możemy prowadzić więcej niż jedną bramką, gdyż wówczas przestajemy grać. Dopiero jak straciliśmy gola i strach zajrzał w oczy chłopakom wrócili, do gry - mówił trener gospodarzy.
Kibice nie zdążyli się jeszcze dobrze rozsiąść na trybunach Stadionu Ludowego, a miejscowi już prowadzili. Z rzutu rożnego dośrodkował Adrian Pajączkowski, a precyzyjną piłkę w bramce umieścił Adrian Marek. Sosnowieccy fani nie skończyli jeszcze manifestować radości, a ręce znów same składały się do oklasków, po akcji Marcina Lachowskiego, Tomasza Stolpy i Vladimira Bednara. Ten pierwszy podał na lewą stronę boiska do powracającego na Ludowy po sześciu latach Stolpy, którego dośrodkowanie strzałem z powietrza na bramkę zamienił Słowak. Było to trafienie numer trzy w bieżących rozgrywkach. - Fajna bramka, sięgamy po trzy punkty i to jest najważniejsze. Styl? Poproszę o inne pytanie - uśmiechał się pomocnik Zagłębia.
Po takim początku fani Zagłębia liczyli na kolejne bramki dla swojego zespołu, ale się przeliczyli. Sosnowiczanie przez ponad 80 minut praktycznie tylko dwukrotnie zagrozili bramce rywali. W 60 minucie golkiper gości z trudem wybił na róg piłkę po strzale Adriana Mielca, a w 86 minucie po strzale Michała Filipowicza najpierw odbiła się od jednego słupka, następnie trafiła w drugi i wyszła w pole.
Miejscowi gonili za piłką, a goście w nią grali. Górnik stworzył sobie kilka okazji bramkowych, oddał całe mnóstwo strzałów na bramkę Adama Bensza, ale na szczęście dla sosnowiczan zdołał go pokonać tylko raz, zresztą nie bez pomocy - który to już raz w tym sezonie? - golkipera Zagłębia, który w 58 minucie tak niefortunnie interweniował po uderzeniu z rzutu wolnego, że Daniel Zinke bez problemu wpakował piłkę do pustej bramki.
Zinke już w 35 minucie powinien wpisać się na listę strzelców po błędzie Tomasza Balula, ale w tej sytuacji Bensz zdołał odbić piłką, a ta odbiła się od poprzeczki i wyszła w pole. - Zagraliśmy fajny pierwszy kwadrans, strzeliliśmy dwie bramki i to by było na tyle. Potem graliśmy tak sobie, to rywal miał groźniejsze sytuacje, ale co z tego. Najważniejsze, że punkty zostały w Sosnowcu - przyznał strzelec pierwszej bramki dla Zagłębia, Adrian Marek.
Niepocieszony był z kolei Marcin Morawski, były piłkarz Zagłębia, a obecnie czołowy piłkarz klubu z Wałbrzycha. - Przespaliśmy pierwsze minuty. Nie zasłużyliśmy na porażkę. Śmiało mogę powiedzieć, że byliśmy drużyną lepszą w tym meczu. Przykro to mówić, ale zespół z Sosnowca prezentował się w tym meczu słabo - dodał popularny "Moraś”.
Kibice nie zdążyli się jeszcze dobrze rozsiąść na trybunach Stadionu Ludowego, a miejscowi już prowadzili. Z rzutu rożnego dośrodkował Adrian Pajączkowski, a precyzyjną piłkę w bramce umieścił Adrian Marek. Sosnowieccy fani nie skończyli jeszcze manifestować radości, a ręce znów same składały się do oklasków, po akcji Marcina Lachowskiego, Tomasza Stolpy i Vladimira Bednara. Ten pierwszy podał na lewą stronę boiska do powracającego na Ludowy po sześciu latach Stolpy, którego dośrodkowanie strzałem z powietrza na bramkę zamienił Słowak. Było to trafienie numer trzy w bieżących rozgrywkach. - Fajna bramka, sięgamy po trzy punkty i to jest najważniejsze. Styl? Poproszę o inne pytanie - uśmiechał się pomocnik Zagłębia.
Po takim początku fani Zagłębia liczyli na kolejne bramki dla swojego zespołu, ale się przeliczyli. Sosnowiczanie przez ponad 80 minut praktycznie tylko dwukrotnie zagrozili bramce rywali. W 60 minucie golkiper gości z trudem wybił na róg piłkę po strzale Adriana Mielca, a w 86 minucie po strzale Michała Filipowicza najpierw odbiła się od jednego słupka, następnie trafiła w drugi i wyszła w pole.
Miejscowi gonili za piłką, a goście w nią grali. Górnik stworzył sobie kilka okazji bramkowych, oddał całe mnóstwo strzałów na bramkę Adama Bensza, ale na szczęście dla sosnowiczan zdołał go pokonać tylko raz, zresztą nie bez pomocy - który to już raz w tym sezonie? - golkipera Zagłębia, który w 58 minucie tak niefortunnie interweniował po uderzeniu z rzutu wolnego, że Daniel Zinke bez problemu wpakował piłkę do pustej bramki.
Zinke już w 35 minucie powinien wpisać się na listę strzelców po błędzie Tomasza Balula, ale w tej sytuacji Bensz zdołał odbić piłką, a ta odbiła się od poprzeczki i wyszła w pole. - Zagraliśmy fajny pierwszy kwadrans, strzeliliśmy dwie bramki i to by było na tyle. Potem graliśmy tak sobie, to rywal miał groźniejsze sytuacje, ale co z tego. Najważniejsze, że punkty zostały w Sosnowcu - przyznał strzelec pierwszej bramki dla Zagłębia, Adrian Marek.
Niepocieszony był z kolei Marcin Morawski, były piłkarz Zagłębia, a obecnie czołowy piłkarz klubu z Wałbrzycha. - Przespaliśmy pierwsze minuty. Nie zasłużyliśmy na porażkę. Śmiało mogę powiedzieć, że byliśmy drużyną lepszą w tym meczu. Przykro to mówić, ale zespół z Sosnowca prezentował się w tym meczu słabo - dodał popularny "Moraś”.
Polecane
II liga