Zagłębie S. - Ślęza 4-0. Mieszanka rutyny z młodością odpaliła!
05.08.2009
Gospodarze od początku ruszyli do ataków, ale presja zwycięstwa nieco ich usztywniła. Ślęza dzielnie się broniła jedynie przez pierwsze pół godziny, aż w końcu akcja młodzieżowców Pietrzak - Ryndak przyniosła Zagłębiu upragnioną bramkę. Ten pierwszy kapitalnie dośrodkował, drugi dołożył głowę i było 1-0.
Od tego momentu miejscowi z coraz to większą swobodą konstruowali ataki. Bliski podwyższenia wyniku była Hosić, ale po jego uderzeniu bramkarz gości z kłopotami zaliczył udaną interwencję. Bez szans był w ostatniej minucie pierwszej połowy, kiedy z rzutu wolnego przymierzył Lachowski. Po przerwie rozluźnieni sosnowiczanie dobili rywala. Najpierw kapitalny rajd Myśliwego wykończył strzałem do pustej bramki Filipowicz, a dzieła zniszczenia dopełnił Łuczywek, finalizując podanie świetnie dysponowanego Ryndaka.
- Wreszcie gramy tak jak przystało na Zagłębie. Tworzymy mieszankę rutyny z młodością i to powinno procentować. Starsi koledzy wiedzą kiedy trzeba nas opieprzyć, zmotywować. Efektowne zwycięstwo na początek było nam potrzebne. Wiedzieliśmy, że gdy strzelimy pierwszą bramkę, to potem pójdzie z górki - mówił po meczu Ryndak. - Zwycięstwo dedykujemy kibicom. W poprzednim sezonie musieli oglądać wiele fatalnych spotkań. Wierzymy, że teraz będzie inaczej. Kontuzja Sławka Pacha sprawiła, że musiałem szybciej niż myślałem sięgnąć po Myśliwego, który jednak dał dobrą zmianę. Wynik cieszy, ale zdajemy sobie sprawę, że to dopiero początek - podsumował zawody trener Zagłębia, Piotr Pierścionek.
Kwaśną minę po spotkaniu miał jedynie Sławomir Pach, który doznał silnego stłuczenia i nie wiadomo czy zdąży się wykurować na sobotni mecz z Unią Janikowo.
Od tego momentu miejscowi z coraz to większą swobodą konstruowali ataki. Bliski podwyższenia wyniku była Hosić, ale po jego uderzeniu bramkarz gości z kłopotami zaliczył udaną interwencję. Bez szans był w ostatniej minucie pierwszej połowy, kiedy z rzutu wolnego przymierzył Lachowski. Po przerwie rozluźnieni sosnowiczanie dobili rywala. Najpierw kapitalny rajd Myśliwego wykończył strzałem do pustej bramki Filipowicz, a dzieła zniszczenia dopełnił Łuczywek, finalizując podanie świetnie dysponowanego Ryndaka.
- Wreszcie gramy tak jak przystało na Zagłębie. Tworzymy mieszankę rutyny z młodością i to powinno procentować. Starsi koledzy wiedzą kiedy trzeba nas opieprzyć, zmotywować. Efektowne zwycięstwo na początek było nam potrzebne. Wiedzieliśmy, że gdy strzelimy pierwszą bramkę, to potem pójdzie z górki - mówił po meczu Ryndak. - Zwycięstwo dedykujemy kibicom. W poprzednim sezonie musieli oglądać wiele fatalnych spotkań. Wierzymy, że teraz będzie inaczej. Kontuzja Sławka Pacha sprawiła, że musiałem szybciej niż myślałem sięgnąć po Myśliwego, który jednak dał dobrą zmianę. Wynik cieszy, ale zdajemy sobie sprawę, że to dopiero początek - podsumował zawody trener Zagłębia, Piotr Pierścionek.
Kwaśną minę po spotkaniu miał jedynie Sławomir Pach, który doznał silnego stłuczenia i nie wiadomo czy zdąży się wykurować na sobotni mecz z Unią Janikowo.
Polecane
II liga