Zagłębie - Ruch 0-1. "Niebiescy" wygrali grając w dziewiątkę!
21.08.2009
Obrońca zespołu z Chorzowa rozgrywał w Lubinie świetną partię. Na kwadrans przed końcem zawodów został jednak usunięty za faul na Golińskim, wychodzącym na czystą pozycję. Kenji Ogiya, arbiter z Japonii, nie miał wątpliwości. - Przytrzymywał mnie ewidentnie. Kartka zasłużona - stwierdził gracz Zagłębia. Ruch grał od tego momentu w dziewiątkę, bo wcześniej przedstawiciel "Kraju Kwitnącej Wiśni" do szatni odesłał drugiego z chorzowskiej pary stoperów. - Pierwsze "żółtko” było zasłużone, ale przy następnym liczyłem, że sędzia wstrzyma się i nie sięgnie do kieszeni - kręcił głową Sadlok, rozgrywający słabszy mecz.
Ruch miał szczęście, że wcześniej wyszedł na prowadzenie. Świerczewski brutalnie uderzył Grodzickiego w trakcie walki o górną piłkę. - Chciał mi jedynie zrobić krzywdę - irytował się "Grodek”. Piłkę na jedenastym metrze ustawił Wojciech Grzyb i nie pomylił się. Goście wygrywali, ale ich gra długo pozostawiała wiele do życzenia. Atakowali niemrawo, co mogło się zemścić. Dinis tuż przed przerwą uderzeniem z dystansu trafił w poprzeczkę.
Na drugą odsłonę wyszła znacznie lepsza drużyna z Chorzowa. - Wmówiliśmy sobie, że jest 0-0 i trzeba pracować od nowa na gola. Zaczęliśmy bardzo dobrze. Fajnie konstruowaliśmy akcje i byliśmy bliscy podwyższenia - wskazał Sadlok. I to w tym momencie zobaczył "czerwień”, co diametralnie zmieniło obraz gry. - Chwała, że zachowaliśmy czyste konto grając przed dwadzieścia minut, licząc doliczony czas, w dziewiątkę. Gdybyśmy stracili bramkę na 1-1, to moglibyśmy zostać "zdmuchnięci" i wracać z niczym - mówił Grzyb. - Inna sprawa, że Zagłębie nie stworzyło sobie dogodnych sytuacji. Ich strzały z dystansu były wyrazem bezradności - dodał.
I rzeczywiście, beniaminka było stać tylko na jedną składną akcję. Micanski zmienił tor lotu uderzonej przez partnerów piłki. Ta wpadła do siatki, ale sędzia wskazał pozycję spaloną. Bułgarski napastnik nie potrafił się z tym pogodzić, podbiegł do liniowego i powiedział widać za dużo, bo też został wyrzucony z boiska. - "Zagrzała" mu się głowa. Szkoda, bo było jeszcze dużo czasu, aby odmienić losy meczu - kręcił głową trener Zagłębia, Andrzej Lesiak.
Chorzowianie heroicznie się bronili. Masażyści musieli założyć Scherfchenowi opatrunek na głowę, a Grzyb przebiegł chyba rekordową liczbę kilometrów. Warto było, bo celu udało się dopiąć. Pomogli im kibice, którzy przybyli do Lubina w liczbie 1300! - Zawsze możemy na nich liczyć. Dzisiaj też pokazali klasę - chwalił Grzyb.
Konferencja prasowa
Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Emocji było sporo. Niekoniecznie sami je sobie zafundowaliśmy. Nigdy nie oceniam pracy sędziów, ale wydaje mi się, że niektóre z tych kartek w obydwie strony były pokazane zbyt pochopnie. Lepiej by było dla spotkania, gdyby drużyny grały w pełnych składach. Mogę złożyć gratulacje drużynie za olbrzymią dyscyplinę, grając w osłabieniu. Szkoda, że to nieszczęście przytrafiło nam się w momencie, kiedy zaczęliśmy w drugiej połowie nieźle grać. Przejęliśmy inicjatywę i nagle kartka zmusiła nas do zmiany taktyki, musieliśmy się bronić.
Andrzej Lesiak (trener Zagłębia): Mieliśmy swoje sytuacje, ale niestety ich nie wykorzystaliśmy. Na pewno ciężko gra się przeciwko Ruchowi, który gra z kontry i ma szybkich napastników. Nie mieliśmy w tym meczu na tyle umiejętności, by grając w przewadze, wykorzystać to i doprowadzić do remisu.
Ruch miał szczęście, że wcześniej wyszedł na prowadzenie. Świerczewski brutalnie uderzył Grodzickiego w trakcie walki o górną piłkę. - Chciał mi jedynie zrobić krzywdę - irytował się "Grodek”. Piłkę na jedenastym metrze ustawił Wojciech Grzyb i nie pomylił się. Goście wygrywali, ale ich gra długo pozostawiała wiele do życzenia. Atakowali niemrawo, co mogło się zemścić. Dinis tuż przed przerwą uderzeniem z dystansu trafił w poprzeczkę.
Na drugą odsłonę wyszła znacznie lepsza drużyna z Chorzowa. - Wmówiliśmy sobie, że jest 0-0 i trzeba pracować od nowa na gola. Zaczęliśmy bardzo dobrze. Fajnie konstruowaliśmy akcje i byliśmy bliscy podwyższenia - wskazał Sadlok. I to w tym momencie zobaczył "czerwień”, co diametralnie zmieniło obraz gry. - Chwała, że zachowaliśmy czyste konto grając przed dwadzieścia minut, licząc doliczony czas, w dziewiątkę. Gdybyśmy stracili bramkę na 1-1, to moglibyśmy zostać "zdmuchnięci" i wracać z niczym - mówił Grzyb. - Inna sprawa, że Zagłębie nie stworzyło sobie dogodnych sytuacji. Ich strzały z dystansu były wyrazem bezradności - dodał.
I rzeczywiście, beniaminka było stać tylko na jedną składną akcję. Micanski zmienił tor lotu uderzonej przez partnerów piłki. Ta wpadła do siatki, ale sędzia wskazał pozycję spaloną. Bułgarski napastnik nie potrafił się z tym pogodzić, podbiegł do liniowego i powiedział widać za dużo, bo też został wyrzucony z boiska. - "Zagrzała" mu się głowa. Szkoda, bo było jeszcze dużo czasu, aby odmienić losy meczu - kręcił głową trener Zagłębia, Andrzej Lesiak.
Chorzowianie heroicznie się bronili. Masażyści musieli założyć Scherfchenowi opatrunek na głowę, a Grzyb przebiegł chyba rekordową liczbę kilometrów. Warto było, bo celu udało się dopiąć. Pomogli im kibice, którzy przybyli do Lubina w liczbie 1300! - Zawsze możemy na nich liczyć. Dzisiaj też pokazali klasę - chwalił Grzyb.
Konferencja prasowa
Waldemar Fornalik (trener Ruchu): Emocji było sporo. Niekoniecznie sami je sobie zafundowaliśmy. Nigdy nie oceniam pracy sędziów, ale wydaje mi się, że niektóre z tych kartek w obydwie strony były pokazane zbyt pochopnie. Lepiej by było dla spotkania, gdyby drużyny grały w pełnych składach. Mogę złożyć gratulacje drużynie za olbrzymią dyscyplinę, grając w osłabieniu. Szkoda, że to nieszczęście przytrafiło nam się w momencie, kiedy zaczęliśmy w drugiej połowie nieźle grać. Przejęliśmy inicjatywę i nagle kartka zmusiła nas do zmiany taktyki, musieliśmy się bronić.
Andrzej Lesiak (trener Zagłębia): Mieliśmy swoje sytuacje, ale niestety ich nie wykorzystaliśmy. Na pewno ciężko gra się przeciwko Ruchowi, który gra z kontry i ma szybkich napastników. Nie mieliśmy w tym meczu na tyle umiejętności, by grając w przewadze, wykorzystać to i doprowadzić do remisu.
Polecane
Ekstraklasa