Zagłębie - Ruch 0-0. Wykonali plan minimum, zdobyli... cztery punkty

24.10.2010
Obie drużyny trafiały w słupki i stworzyły ogólnie ciekawe widowisko. Zabrakło jednak bramek. Debiut w barwach Ruchu zanotował Andrej Komac. Słoweniec w drugiej połowie zmienił Gabora Strakę.
Waldemar Fornalik zdecydował się na ten sam skład, który rozpoczął wygrany przed tygodniem mecz z Cracovią. Początek w jego wykonaniu był obiecujący. Chorzowianie z większą łatwością od przeciwnika dochodzili do sytuacji. Groźne były dośrodkowania w pole karne. Bojan Isailović wyszedł z nich obronną ręką, aczkolwiek nie bez problemów. Bramkarz Zagłębia byłby bezradny, gdyby Michał Pulkowski strzelił ciut bardziej precyzyjnie. Piłka tymczasem trafiła w słupek, a odbiwszy się od niego w Michała Stasiaka. Obrońca gospodarzy omal nie posłał piłki do własnej bramki.

Odpowiedź zespołu z Lubina była bardzo podobna. W słupek uderzył tym razem Mateusz Bartczak, a na dobitkę nie pozwolił Matko Perdijić. Chorwat chyba na dobre wskoczył do bramki Ruchu. Znów bronił bardzo pewnie, wprowadzając dużo spokoju do gry swojej drużyny. Niemniej chorzowianie z każdą minutą zaczęli oddawać inicjatywę rywalom. - Dyktowaliśmy warunki w pierwszej połowie, stwarzaliśmy sobie wtedy sytuacje. Potem? Nie wiem, co się stało. Zagłębie przycisnęło i zagrało znacznie lepiej. My ograniczyliśmy się do wyprowadzania kontr - przyznał Rafał Grodzicki.

Najgroźniejszy strzał w tym okresie oddał Maciej Sadlok. Boczny obrońca "Niebieskich" huknął z dystansu. Piłka zmierzała idealnie w dług róg. Fantastycznie spisał się Isailović. Odnotować warto jeszcze, że Maciej Jankowski był bliski wykorzystania nieporozumienia Reiny z Isailoviciem. Zabrakło centymetrów, aby skierować piłkę do bramki. Po drugie stronie boiska działo się znacznie więcej.

Bartczak znów próbował szczęścia z dystansu. Zabrakło mu pół metra. Groźny był Mateusz Plizga. Szczególnie przy stałych fragmentach gry. Raz przymierzył z 16. metrów. Chybił minimalnie.

Ruch z trakcie dwóch ostatnich wyjazdów zdobył cztery punkty. - Wykonaliśmy plan minimum. Przede wszystkim nie chcieliśmy przegrać. Te wyniki dają nam trochę spokoju, a także awans w tabeli - wskazał Rafał Grodzicki.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również