Zagłębie - Polonia B. 2-0. Nie utrzymają się z taką defensywą

02.04.2011
Przez 85. minut gry w Lubinie był remis i niewiele wskazywało, że coś się w tym temacie zmieni. - Ale na poziomie ekstraklasy nie można robić takich błędów w obronie! - irytował się Marcin Radzewicz.
Zamieszał w podstawowym składzie Robert Góralczyk. Niezadowolony z faktu, iż jego drużyna traci zbyt wiele bramek, dokonał zmian. Szansę gry od pierwszej minuty dostał Lukas Killar, który po raz ostatni wystąpił w ekstraklasie w... sierpniu ubiegłego roku. Niedawno pisano, że 30-letni Czech ma problemy z sercem. Dziś rozegrał pełne 90 minut. Długo mógł być zadowolony.

Zagłębie co prawda dyktowało warunki, lecz nie miało pomysłu, jak zagrozić bramce Marcina Juszczyka. Najczęściej więc gracze z Lublina uderzali z dystansu i... pudłowali. Kiedy piłka w końcu zaczęła trafiać w światło bramki Polonii, całkiem dobrze radził sobie bramkarz bytomian.

Dobre wrażenie prysło, gdy Szymon Pawłowski zszedł z lewego skrzydła do środka i uderzeniem prawą nogą totalnie zaskoczył Juszczyka. Bramkarz spodziewał się, że piłkę wybije jeden z obrońców. Tak się nie stało. W konsekwencji ten gol w pełni obciąża konto Juszczyka. -  Na poziomie ekstraklasy nie można robić takich błędów w obronie! - irytował się Marcin Radzewicz, dodając, że z taką grą w destrukcji, Polonia nie ma szans na utrzymanie.

Inna sprawa, że goście nie potrafili poważnie zagrozić bramce Zagłębia. - Ale ostatnio strzelaliśmy gole i też nie wygrywaliśmy. Ekstraklasa to nie okręgówka, nie można za każdym razem zdobyć 2-3 goli - dodał Radzewicz.

Polonia nadal pozostaje zespołem bez zwycięstwa w ekstraklasie w tym roku. Straciła 10 goli w pięciu meczach. Trener Robert Góralczyk ma nad czym myśleć...
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również