Zagłębie - Olimpia 1-0. Spryt Lachowskiego zapewnił Zagłębiu punkty

02.09.2009
O tym meczu sosnowiczanie będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Zespół trenera Pierścionka raził niedokładnością, grał wolno i bez pomysłu. Mimo to odniósł skromne zwycięstwo nad Olimpią Grudziądz.
- I tylko z tego możemy się cieszyć - przyznał po meczu Krzysztof Bodziony, pomocnik Zagłębia. Zdecydowanie lepiej od gospodarzy prezentowali się goście z Grudziądza. Ich ataki były przemyślane i co rusz pod bramką Bensza dochodziło do ostrych spięć. Mimo, że to Olimpia sprawiała lepsze wrażenie, jedyną bramkę meczu zdobyli miejscowi. W 38 minucie Filipowicz dośrodkował w pole karne, lot piłki przeciął Lachowski i bramkarz gości musiał wyciągać piłkę z siatki.

- Poszedłem w ciemno i podeszwą trąciłem piłkę. Nie szło nam dzisiaj, ale najważniejsze są trzy punkty. Nikt nie będzie pamiętał za kilka dni tego meczu, a punktów nikt nam nie odbierze. Pozytywy? Skoro wygrywamy mecz grając tak słabo, to co będzie, jak zacznie nam wszystko wychodzić - uśmiechał się po meczu strzelec zwycięskiej bramki.

W drugiej połowie sosnowiczanie nie stworzyli sobie groźnych sytuacji. Blisko wyrównania byli za to goście. W 60 minucie dośrodkował Domżalski, do piłki doszedł Sulej, ale po jego uderzeniu futbolówka trafiła w poprzeczkę. - To, co dziś graliśmy, można określić tylko jednym słowem: dramat. Liczą się jednak punkty. Grając w Zagłębiu wiem jak smakują piękne porażki. Dlatego wolę cieszyć się z punktów po tak słabym meczu. Na pewno wyciągniemy z niego konsekwencje - przyznał obrońca Zagłębia, Dzenan Hosic.
autor: Krzysztof Polaczkiewicz

Przeczytaj również