Zagłębie nie jest jak Ruch Radzionków. Nie ma kto trzymać za "pysk"

27.05.2014
- Przez siedem miesięcy mojej pracy w klubie nie było zawodnika, który stale miał w miarę dobrą formę i trzymał to wszystko za "pysk" - przyznaje trener Zagłębia Sosnowiec, Mirosław Smyła.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
- Dlaczego Ruch Radzionków kilka lat temu doszedł do I ligi? Też miał różne momenty, ale w kadrze byli tacy ludzie jak Piotr Gierczak czy Adam Kompała - przypomina trener Mirosław Smyła.

Właśnie takiego lidera brakowało mu w kadrze sosnowiczan. - Przez siedem miesięcy mojej pracy w klubie nie było zawodnika, który stale miał w miarę dobrą formę i trzymał to wszystko za "pysk". Cieszę się natomiast, że ujawnili się "półliderzy". Dobrym posunięciem było zatrudnienie Mateusza Września, Łukasz Tumicz nastrzelał sporo bramek, rozwinął się Marcin Sierczyński, a Grzegorz Arłukowicz udowodnił, że może być konkurencją dla Łukasza Matusiaka - mówi szkoleniowiec.
źródło: SPORT

Przeczytaj również