Zagłębie - Kluczbork 2-2. Znów i radość i... niedosyt

15.10.2011
Zagłębie Sosnowiec zagrało niemal jak w środę z Bałtykiem Gdynia. Przegrywało, zdołało odwrócić losy meczu i wyjść na prowadzenie, po to by... dać się dogonić MKS-owi Kluczbork i tylko zremisował.
Wydarzenie
Zagłębie Sosnowiec ograłoby faworyta, gdyby nie Arkadiusz Półchłopek, wprowadzony na boisko dopiero w 58. minucie. Na kwadrans przed końcem meczu zawodnik z Kluczborka wykorzystał płaskim strzałem podanie Piotra Nowosielskiego i dał swojemu zespołowi jeden punkt.

Warto odnotować
- Strzelanie rozpoczęli w tym meczu goście. W 38. minucie Pascal Ekwueme zagrał piłkę do Adama Orłowicza, który dośrodkował w pole karne. Z piłką minęli się stoperzy sosnowiczan, dopadł do niej Krzysztof Ulatowski i głową pokonał Oleksieja Szlakotina z pięciu metrów.

- Zagłębie zdołało wyrównać jeszcze przed przerwą. Po faulu na Dawidzie Ryndaku, lewą nogą z rzutu wolnego dośrodkował Adam Mójta, a głową nie do obrony strzelił Rafał Jankowski.

- Chwilę po przerwie znów w roli głównej wystąpił Ryndak. Piłkarz Zagłębia w 51. minucie wyszedł do prostopadłego podania Arkadiusza Mroza i wykorzystał sytuację sam na sam z bramkarzem.
źródło: zaglebie.sosnowiec.pl/SportSlaski.pl

Przeczytaj również