Zagłębie - Górnik 1-2. I nie można tak było wcześniej?!
13.05.2013
Wydarzenie
Grzegorz Bonin strzelił pierwszą bramkę dla Górnika od momentu powrotu do Zabrza. Bardzo dobrze rzuty rożne wykonywał dzisiaj Seweryn Gancarczyk. Po jednym z dośrodkowań, trochę szczęśliwie, piłkę klatką piersiową zgrał Oleksandr Szeweluchin. Futbolówka odbiła się w kierunku Bonina, który z bliskiej odległości uderzeniem głową podwyższył na 2-0. Ostatni raz pomocnik zdobył gola dla "Trójkolorowych" 20 maja 2011 roku. Dobry mecz tego zawodnika.
Bohater
Gancarczyk nie tylko solidnie wykonywał stałe fragmenty gry, ale też dobrze spisywał się w obronie. A zadania nie miał łatwego - po jego stronie biegał przecież jeden z najlepszych skrzydłowych w lidze - Szymon Pawłowski. Pochwalić należy jednak prawie wszystkich zawodników Górnika. Zabrzanie grali wreszcie to, co potrafią. Agresywne podejście i wysoki pressing sprawiał sporo problemów gospodarzom. Czy to zasługa treningu o 6 rano?
Rozczarowanie
Spore problemy z Michalem Papadopulosem miał Bartosz Kopacz. Za pierwszym razem napastnik urwał się obrońcy, jednak trafił w poprzeczkę. Za drugim już wpakował piłkę do bramki. Podkreślić należy, że gol nie powinien być uznany - przy kilkudziesięciometrowym podaniu Adama Banasia, Pawłowski, który dośrodkował do Papadopulosa, był na pozycji spalonej.
Co ciekawego:
- Kolejne dobre zawody rozegrał Aleksander Kwiek. Rozgrywający zabrzan był waleczny, nie odpuszczał żadnej piłki. To on otworzył wynik spotkania. Złą interwencją we własnym polu karnym popisał się Banaś, przez co piłka ponownie trafiła przed bramkę Michała Gliwy. Dobrze ustawiony Kwiek z kilku metrów umieścił piłkę w siatce. Asysta powędrowała na konto Mateusza Zachary.
- Górnik musiał sobie dzisiaj radzić - po raz pierwszy w tym sezonie - bez swojego kapitana, Adama Dancha, który razem z Michałem Bembenem pojechał do Lubina razem z kibicami. Pod jego nieobecność opaskę kapitańską nosił Aleksander Kwiek.
- Do bramki po jednym meczu przerwy wrócił Łukasz Skorupski. Pewną niespodzianką było też posadzenie na ławkę Prejuce'a Nakoulmę. W jego miejsce od pierwszej minuty grał Sergiej Mosznikow. Warto także odnotować, że Mariusz Przybylski zagrał w podstawowym składzie po raz pierwszy od spotkania ze Śląskiem Wrocław.
- Żółtą kartkę w pierwszej połowie ujrzał Krzysztof Mączyński. Oznacza to, że pomocnik nie będzie mógł wystąpić w następnym meczu z Polonią Warszawa.
- Przy stanie 1-0 fatalnie zachował się Gancarczyk. Obrońca za długo zwlekał z podaniem i w konsekwencji stracił piłkę, która trafiła do Pawłowskiego. Ten dośrodkował do Macieja Małkowskiego, który minimalnie chybił. Był to jedyny poważny błąd obrońcy w tym meczu.
- Kilka minut później Papadopulos powinien strzelić bramkę. Niepilnowanemu napastnikowi piłkę idealnie wyłożył Pawłowski. Czech jednak nie wykorzystał dogodnej sytuacji.
- Mało brakowało, by w ostatniej minucie pierwszej połowy gola zdobył Szeweluchin. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Gancarczyka Ukrainiec nabiegał na piłkę i niewiele zabrakło, by uderzył na bramkę lubinian.
- W pierwszej połowie oglądaliśmy trzy strzały celne - dwa po stronie Górnika i jeden Zagłębia. Wszystkie te uderzenia zostały zamienione na bramki.
- Po przerwie piłka ponownie uderzyła w poprzeczkę bramki Skorupskiego.Tym razem jednak zawinił bramkarz Górnika, który źle zachował się przy dośrodkowaniu w pole karne i nie wypiąstkował piłki.
- Pod koniec spotkania bardzo ładną bramkę mógł zdobyć Damian Kowalczyk. Piłkarz Zagłębia uderzył przewrotką, jednak w bramce dobrze spisał się Skorupski.
- Na ostatni kwadrans na boisko wszedł Przemysław Oziębała. Po jednym ze starć z Banasiem piłkarz Górnika upadł na bark i poprosił o zmianę. Za niego wszedł Bartosz Iwan.
- Nasze drużyny lubią grać w Lubinie! Ostatnie porażki na własnym stadionie Zagłębie zanotowało z Podbeskidziem Bielsko-Biała, Ruchem Chorzów i Górnikiem Zabrze.
- Po ostatnim gwizdku sędziego piłkarze Górnika ruszyli pod sektor gości. To chyba najlepszy dowód na to, że konflikt z kibicami to już przeszłość.
Grzegorz Bonin strzelił pierwszą bramkę dla Górnika od momentu powrotu do Zabrza. Bardzo dobrze rzuty rożne wykonywał dzisiaj Seweryn Gancarczyk. Po jednym z dośrodkowań, trochę szczęśliwie, piłkę klatką piersiową zgrał Oleksandr Szeweluchin. Futbolówka odbiła się w kierunku Bonina, który z bliskiej odległości uderzeniem głową podwyższył na 2-0. Ostatni raz pomocnik zdobył gola dla "Trójkolorowych" 20 maja 2011 roku. Dobry mecz tego zawodnika.
Bohater
Gancarczyk nie tylko solidnie wykonywał stałe fragmenty gry, ale też dobrze spisywał się w obronie. A zadania nie miał łatwego - po jego stronie biegał przecież jeden z najlepszych skrzydłowych w lidze - Szymon Pawłowski. Pochwalić należy jednak prawie wszystkich zawodników Górnika. Zabrzanie grali wreszcie to, co potrafią. Agresywne podejście i wysoki pressing sprawiał sporo problemów gospodarzom. Czy to zasługa treningu o 6 rano?
Rozczarowanie
Spore problemy z Michalem Papadopulosem miał Bartosz Kopacz. Za pierwszym razem napastnik urwał się obrońcy, jednak trafił w poprzeczkę. Za drugim już wpakował piłkę do bramki. Podkreślić należy, że gol nie powinien być uznany - przy kilkudziesięciometrowym podaniu Adama Banasia, Pawłowski, który dośrodkował do Papadopulosa, był na pozycji spalonej.
Co ciekawego:
- Kolejne dobre zawody rozegrał Aleksander Kwiek. Rozgrywający zabrzan był waleczny, nie odpuszczał żadnej piłki. To on otworzył wynik spotkania. Złą interwencją we własnym polu karnym popisał się Banaś, przez co piłka ponownie trafiła przed bramkę Michała Gliwy. Dobrze ustawiony Kwiek z kilku metrów umieścił piłkę w siatce. Asysta powędrowała na konto Mateusza Zachary.
- Górnik musiał sobie dzisiaj radzić - po raz pierwszy w tym sezonie - bez swojego kapitana, Adama Dancha, który razem z Michałem Bembenem pojechał do Lubina razem z kibicami. Pod jego nieobecność opaskę kapitańską nosił Aleksander Kwiek.
- Do bramki po jednym meczu przerwy wrócił Łukasz Skorupski. Pewną niespodzianką było też posadzenie na ławkę Prejuce'a Nakoulmę. W jego miejsce od pierwszej minuty grał Sergiej Mosznikow. Warto także odnotować, że Mariusz Przybylski zagrał w podstawowym składzie po raz pierwszy od spotkania ze Śląskiem Wrocław.
- Żółtą kartkę w pierwszej połowie ujrzał Krzysztof Mączyński. Oznacza to, że pomocnik nie będzie mógł wystąpić w następnym meczu z Polonią Warszawa.
- Przy stanie 1-0 fatalnie zachował się Gancarczyk. Obrońca za długo zwlekał z podaniem i w konsekwencji stracił piłkę, która trafiła do Pawłowskiego. Ten dośrodkował do Macieja Małkowskiego, który minimalnie chybił. Był to jedyny poważny błąd obrońcy w tym meczu.
- Kilka minut później Papadopulos powinien strzelić bramkę. Niepilnowanemu napastnikowi piłkę idealnie wyłożył Pawłowski. Czech jednak nie wykorzystał dogodnej sytuacji.
- Mało brakowało, by w ostatniej minucie pierwszej połowy gola zdobył Szeweluchin. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Gancarczyka Ukrainiec nabiegał na piłkę i niewiele zabrakło, by uderzył na bramkę lubinian.
- W pierwszej połowie oglądaliśmy trzy strzały celne - dwa po stronie Górnika i jeden Zagłębia. Wszystkie te uderzenia zostały zamienione na bramki.
- Po przerwie piłka ponownie uderzyła w poprzeczkę bramki Skorupskiego.Tym razem jednak zawinił bramkarz Górnika, który źle zachował się przy dośrodkowaniu w pole karne i nie wypiąstkował piłki.
- Pod koniec spotkania bardzo ładną bramkę mógł zdobyć Damian Kowalczyk. Piłkarz Zagłębia uderzył przewrotką, jednak w bramce dobrze spisał się Skorupski.
- Na ostatni kwadrans na boisko wszedł Przemysław Oziębała. Po jednym ze starć z Banasiem piłkarz Górnika upadł na bark i poprosił o zmianę. Za niego wszedł Bartosz Iwan.
- Nasze drużyny lubią grać w Lubinie! Ostatnie porażki na własnym stadionie Zagłębie zanotowało z Podbeskidziem Bielsko-Biała, Ruchem Chorzów i Górnikiem Zabrze.
- Po ostatnim gwizdku sędziego piłkarze Górnika ruszyli pod sektor gości. To chyba najlepszy dowód na to, że konflikt z kibicami to już przeszłość.
Polecane
Ekstraklasa
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów
05.08.2022
05.08.2022
Bez gola, bez błysku, bez punktów