Zagłębie - Gawin/Ślęza 1-0. Przypomnieli sobie jak smakuje zwycięstwo

22.04.2009
Po 390 minutach Zagłębie zdobyło bramkę i przerwało passę spotkań bez zwycięstwa. Gola na wagę trzech punktów zdobył Michał Filipowicz.
Po czterech z rzędu porażkach Zagłębie wreszcie wygrało na Stadionie Ludowym. Ostatni raz ta sztuka udała się piłkarzom z Sosnowca 25 października 2008 roku. Wówczas klub ze stolicy Zagłębia Dąbrowskiego pokonał GKS Tychy.
 
Tym razem skończyło się na skromnym 1-0, ale nie wynik, a sam fakt zwycięstwa był najważniejszy. To dopiero drugi triumf sosnowiczan w tym roku. O wygranej gospodarzy przesądziła akcja z 39 minuty. Po dalekim wybiciu piłki przez Gostomskiego i niepewnej interwencji jednego z obrońców Ślęzy dopadł do niej Myśliwy. Sprytnie odegrał do Filipowicza, a ten precyzyjnym uderzeniem umieścił futbolówkę w bramce gości.

Zwycięstwo Zagłębia mogło być okazalsze, ale w przynajmniej dwóch sytuacjach Myśliwy zamiast dogrywać do lepiej ustawionych kolegów, próbował sam wykończyć akcje. - Gdyby Krzysiek w tych sytuacjach zdobył bramki, wszyscy klepaliby go po plecach i gratulowali. Stało się jednak inaczej, ale to taki typ zawodnika. Czasem gra samolubnie. To są naleciałości z gry w niższych ligach - tłumaczył snajpera sosnowiczan, trener gospodarzy, Piotr Pierścionek. Swoją okazję miał także Filipowicz, ale po znakomitym dośrodkowaniu Kłody piłka po jego uderzeniu głową minęła bramkę rywali.

Gospodarze nie zachwycili, ale odnieśli długo oczekiwane zwycięstwo. - Ci chłopcy nie zapomnieli, jak się gra w piłkę. Gdy wróciłem do klubu, spotkałem ich ze spuszczonymi głowami. Moim celem jest podniesienie ich do góry i przekonanie do własnych umiejętności. Myślę, że pierwszy krok został zrobiony. Przed nami sporo pracy, ale ostatnie dwa mecze, to dobry prognostyk na przyszłość. Ten zespół może grać dużo lepiej - mówił po meczu szkoleniowiec Zagłębia, które kończyło w dziesiątkę. W doliczonym czasie gry drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartę ujrzał Kłoda.

Pod szatniami

[b]Michał Skórski [/b](pomocnik Zagłębia): Wreszcie! Długo czekaliśmy na to zwycięstwo. Nie potrafię wytłumaczyć, dlaczego aż kazaliśmy sobie i kibicom czekać na wygraną. Mam nadzieję, że teraz odbijemy się od dna i zaczniemy inkasować punkty. Jestem przekonany, że ten sukces da nam pozytywnego kopa.

[b]Krzysztof Myśliwy [/b](napastnik Zagłębia): Wcześniej wyglądaliśmy na boisku jak jedenastu przypadkowych zawodników. Dziś było dużo lepiej, ale do ideału jeszcze sporo brakuje. Dobrze, że Michał tak przytomnie zachował się w sytuacji, po której padł gol. Najważniejsze, że wreszcie wygraliśmy.

[b]Robert Rosiński [/b](pomocnik Ślęzy): Fajnie było znów zagrać na Stadionie Ludowym. Do Sosnowca i Zagłębia mam spory sentyment. Nawiązałem tutaj wiele znajomości, które trwają do dziś. Zagłębie wygrało, bo prezentowało się dziś dużo dojrzalej. Mieliśmy okazje, ale nic z nich nie wynikało.

Konferencja prasowa

[b]Grzegorz Kowalski [/b](trener Ślęzy): Gdy wynik był korzystny, nasza gra jakoś wygląda. Gdy przegrywamy, widać, że ta grupa gra ze sobą od niedawna i prezentujemy się jak zbieranina przypadkowych graczy.

[b]Piotr Pierścionek [/b](trener Zagłębia): W pierwszej połowie zespół zagrał katastrofalnie pod względem taktycznym. Dopiero po zmianie stron wyglądało trochę lepiej, jednak stać tę drużynę na zdecydowanie lepszą grę.
autor: Krzysztof Polaczkiewicz

Przeczytaj również