Zagłębie - Elana 2-0. Sprawił sobie idealny prezent urodzinowy!
15.04.2011
Wydarzenie
Mocne uderzenie w pierwszych minutach to w ostatnich meczach znak firmowy Zagłębia. Nie inaczej było i tym razem. Dośrodkowanie Pawła Posmyka na bramkę zamienił Marcin Sierczyński, dla którego było to premierowe trafienie w barwach sosnowieckiego klubu. Po sześciu minutach było już 2-0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Krzysztof Markowski, który pokonał bramkarz rywali celną "główką".
Bohater meczu
Krzysztof Markowski dowodził obroną sosnowiczan, potrafił się także odnaleźć pod bramką rywali. Popularny "Maro" to jeden z najcenniejszych zimowych transferów. Skuteczny w destrukcji, jak i w ofensywie. Duży plus także za pomeczowe spostrzeżenia. - Jesteśmy nadal w grze, nie oglądamy się za siebie tylko gramy swoje. Może inni nas już skreślili, ale my wiemy o co gramy. Oczywiście nie ma co popadać w zachwyt, bo znów odezwały się stare grzechy i w końcówce daliśmy się zepchnąć do obrony, ale najważniejsze, że mamy komplet punktów - mówił po meczu
Antybohater meczu
Michał Filipowicz potrafi w jednym meczu strzelić dwie bramki i być na ustach kibiców w Sosnowcu, ale potrafi także irytować. Nonszalancja w ważnych momentach znów dała o sobie znać. Nieprzygotowane uderzania, zbyt pochopne decyzje. Nic dziwnego, że zanim minęła godzina gry, udał się do szatni.
Co ciekawego
- Radość ze zwycięstwa zmąciły dwie kontuzje. Marcin Sierczyński jeszcze w pierwszej połowie musiał opuścić boisko, a Łukasz Wijas po godzinie gry.
- W tygodniu poprzedzającym mecz, Sierczyński - strzelec pierwszej bramki - obchodził urodziny. Prezent sprawił sobie wyborny.
- Zmiana na ławce trenerskiej Zagłębia. Sosnowieckim zespołem dowodził Sebastian Klata. To jednak zmiana jak najbardziej kontrolowana. Drugi trener Zagłębia zastąpił Leszka Ojrzyńskiego, ukaranego przez PZPN za kwestionowanie decyzji arbitra w poprzednim meczu. Siedzący na trybunach szkoleniowiec sosnowiczan cały czas był jednak w kontakcie z ławką trenerską.
- Sosnowiczanie musieli sobie radzić także bez podstawowego bramkarza, Oleksieja Szlakotina, który w ostatnim meczu nabawił się sporego krwiaka. Z powodzeniem zastąpił go debiutujący w bramce Zagłębia Jakub Miszczuk.
- Zagłębie wreszcie znalazło patent na Elanę podczas gier na własnym stadionie. Dwa sezony temu zremisowali z ekipą z Torunia 1-1, a w ubiegłorocznych rozgrywkach ulegli im 0-2.
- Do Sosnowca dotarli także kibice Ruchu, którzy mają "sztamę" z Elaną. Do starć nie doszło, ale szalik Zagłębia spłonął.
Mocne uderzenie w pierwszych minutach to w ostatnich meczach znak firmowy Zagłębia. Nie inaczej było i tym razem. Dośrodkowanie Pawła Posmyka na bramkę zamienił Marcin Sierczyński, dla którego było to premierowe trafienie w barwach sosnowieckiego klubu. Po sześciu minutach było już 2-0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Krzysztof Markowski, który pokonał bramkarz rywali celną "główką".
Bohater meczu
Krzysztof Markowski dowodził obroną sosnowiczan, potrafił się także odnaleźć pod bramką rywali. Popularny "Maro" to jeden z najcenniejszych zimowych transferów. Skuteczny w destrukcji, jak i w ofensywie. Duży plus także za pomeczowe spostrzeżenia. - Jesteśmy nadal w grze, nie oglądamy się za siebie tylko gramy swoje. Może inni nas już skreślili, ale my wiemy o co gramy. Oczywiście nie ma co popadać w zachwyt, bo znów odezwały się stare grzechy i w końcówce daliśmy się zepchnąć do obrony, ale najważniejsze, że mamy komplet punktów - mówił po meczu
Antybohater meczu
Michał Filipowicz potrafi w jednym meczu strzelić dwie bramki i być na ustach kibiców w Sosnowcu, ale potrafi także irytować. Nonszalancja w ważnych momentach znów dała o sobie znać. Nieprzygotowane uderzania, zbyt pochopne decyzje. Nic dziwnego, że zanim minęła godzina gry, udał się do szatni.
Co ciekawego
- Radość ze zwycięstwa zmąciły dwie kontuzje. Marcin Sierczyński jeszcze w pierwszej połowie musiał opuścić boisko, a Łukasz Wijas po godzinie gry.
- W tygodniu poprzedzającym mecz, Sierczyński - strzelec pierwszej bramki - obchodził urodziny. Prezent sprawił sobie wyborny.
- Zmiana na ławce trenerskiej Zagłębia. Sosnowieckim zespołem dowodził Sebastian Klata. To jednak zmiana jak najbardziej kontrolowana. Drugi trener Zagłębia zastąpił Leszka Ojrzyńskiego, ukaranego przez PZPN za kwestionowanie decyzji arbitra w poprzednim meczu. Siedzący na trybunach szkoleniowiec sosnowiczan cały czas był jednak w kontakcie z ławką trenerską.
- Sosnowiczanie musieli sobie radzić także bez podstawowego bramkarza, Oleksieja Szlakotina, który w ostatnim meczu nabawił się sporego krwiaka. Z powodzeniem zastąpił go debiutujący w bramce Zagłębia Jakub Miszczuk.
- Zagłębie wreszcie znalazło patent na Elanę podczas gier na własnym stadionie. Dwa sezony temu zremisowali z ekipą z Torunia 1-1, a w ubiegłorocznych rozgrywkach ulegli im 0-2.
- Do Sosnowca dotarli także kibice Ruchu, którzy mają "sztamę" z Elaną. Do starć nie doszło, ale szalik Zagłębia spłonął.
Polecane
II liga