Zagłębie - Czarni 1-1. Przyjechali samochodami, wyjechali z punktem
30.04.2011
Zdarzenie
Nietrafione zmiany trenera Ojrzyńskiego. O ile wejście Mateusza Madeja za Jakuba Dziółkę, który szybko dostał "żółto" można zrozumieć, o tyle kolejne roszady nie wyszły na dobre Zagłębiu. Jeszcze przy stanie 1-0 boisko opuścił Krzysztof Napora, a w jego miejsce wszedł stoper Wojciech Białek. Miejscowi przeszli na system 4-5-1, z dwoma defensywnymi pomocnikami, którymi tak naprawdę byli stoperzy: wspomniani Madej i Białek. Zagęszczenie środka pola niewiele dało, bo już cztery minuty po wejściu Białka goście wyrównali.
Bohater
Piotr Burski. Rezerwowy Czarnych pojawił się na boisku w drugiej połowie i szybko rozruszał kolegów, którzy uwierzyli w to, że są w stanie wywieźć z Sosnowca korzystny wynik. Przy odrobinie szczęścia ekipa z Żagania mogła nawet wygrać na Ludowym.
Antybohater
Paweł Posmyk. A mógł zostać bohaterem Zagłębia, gdyż w końcowych fragmentach miał dwie wyborne okazje, aby strzelić zwycięską bramkę dla sosnowiczan, ale najpierw jego strzał zablokowali obrońcy, a w ostatnich minutach doliczonego czasu gry minimalnie chybił po strzale głową. Wcześniej po jego uderzeniu głową piłka zatrzymała się na poprzeczce.
Co ciekawego
- Patryk Stefański po raz trzeci wiosną trafił do bramki rywali. Cieszą się w Sosnowcu, zacierają także ręce w Chorzowie, bo utalentowany gracz na Ludowy jest tylko wypożyczony z Ruchu.
- To pierwsza wiosenna strata punktów Zagłębia u siebie. Trzy wcześniejsze mecze sosnowiczanie wygrali.
- Przejechaliśmy w dniu meczu 350 kilometrów własnymi samochodami, a chłopcy za swoje pieniądze musieli sobie kupować obiad - podkreślał podczas konferencji prasowej szkoleniowiec gości, Zbigniew Smółka.
- Jakub Dziółka zagrał czwarty mecz w barwach Zagłębia i obejrzał czwarty żółty kartonik
- Po kontuzji do bramki miejscowych powrócił Ukrainiec Ołeksij Szlakotin. Spisywał się nieźle, przydarzyła mu się tylko jedna wpadka, ale gdyby nie on zapewne gospodarze nie ugraliby z Czarnymi nawet punktu.
Nietrafione zmiany trenera Ojrzyńskiego. O ile wejście Mateusza Madeja za Jakuba Dziółkę, który szybko dostał "żółto" można zrozumieć, o tyle kolejne roszady nie wyszły na dobre Zagłębiu. Jeszcze przy stanie 1-0 boisko opuścił Krzysztof Napora, a w jego miejsce wszedł stoper Wojciech Białek. Miejscowi przeszli na system 4-5-1, z dwoma defensywnymi pomocnikami, którymi tak naprawdę byli stoperzy: wspomniani Madej i Białek. Zagęszczenie środka pola niewiele dało, bo już cztery minuty po wejściu Białka goście wyrównali.
Bohater
Piotr Burski. Rezerwowy Czarnych pojawił się na boisku w drugiej połowie i szybko rozruszał kolegów, którzy uwierzyli w to, że są w stanie wywieźć z Sosnowca korzystny wynik. Przy odrobinie szczęścia ekipa z Żagania mogła nawet wygrać na Ludowym.
Antybohater
Paweł Posmyk. A mógł zostać bohaterem Zagłębia, gdyż w końcowych fragmentach miał dwie wyborne okazje, aby strzelić zwycięską bramkę dla sosnowiczan, ale najpierw jego strzał zablokowali obrońcy, a w ostatnich minutach doliczonego czasu gry minimalnie chybił po strzale głową. Wcześniej po jego uderzeniu głową piłka zatrzymała się na poprzeczce.
Co ciekawego
- Patryk Stefański po raz trzeci wiosną trafił do bramki rywali. Cieszą się w Sosnowcu, zacierają także ręce w Chorzowie, bo utalentowany gracz na Ludowy jest tylko wypożyczony z Ruchu.
- To pierwsza wiosenna strata punktów Zagłębia u siebie. Trzy wcześniejsze mecze sosnowiczanie wygrali.
- Przejechaliśmy w dniu meczu 350 kilometrów własnymi samochodami, a chłopcy za swoje pieniądze musieli sobie kupować obiad - podkreślał podczas konferencji prasowej szkoleniowiec gości, Zbigniew Smółka.
- Jakub Dziółka zagrał czwarty mecz w barwach Zagłębia i obejrzał czwarty żółty kartonik
- Po kontuzji do bramki miejscowych powrócił Ukrainiec Ołeksij Szlakotin. Spisywał się nieźle, przydarzyła mu się tylko jedna wpadka, ale gdyby nie on zapewne gospodarze nie ugraliby z Czarnymi nawet punktu.
Polecane
II liga