Zagłębie chciało z niego zrezygnować. Tymczasem on gra, aż miło
10.08.2010
Po przyjściu do klubu trenera Marka Chojnackiego wydawało się, że czas popularnego „Bendiego” w Zagłębiu dobiegł końca. Piłkarz nie należał do jego faworytów i wszystko wskazywało na to, że zostanie odstawiony na boczny tor. Słowak ma jednak ważny do końca przyszłego sezonu kontrakt i w grę wchodziło tylko rozwiązanie umowy za porozumieniem stron.
Uniwersalny piłkarz, który w Sosnowcu poza bramką grał już niemal na wszystkich pozycjach, w letnich sparingach pokazał, że nadal może być jednym z filarów zespołu. Ligowy sezon także zaczął znakomicie i patrząc na jego postawę trudno sobie wyobrazić jedenastkę Zagłębia bez walecznego Słowaka. - Nie oglądam się za siebie tylko robię swoje. Mam ważny kontrakt z klubem i chcę go wypełnić. W ubiegłym roku ówczesne władze podały mi pomocną dłoń. W zamian miałem pomóc w awansie. Nie udało, ale wierzę, że za kilkanaście miesięcy będziemy się cieszyć z awansu. Rzeczywiście początek sezonu mam niezły, ale to przecież to dopiero dwa mecze. Musimy wygrywać i unikać głupich wpadek, które miały miejsce w minionych rozgrywkach - podkreśla Bednar.
Uniwersalny piłkarz, który w Sosnowcu poza bramką grał już niemal na wszystkich pozycjach, w letnich sparingach pokazał, że nadal może być jednym z filarów zespołu. Ligowy sezon także zaczął znakomicie i patrząc na jego postawę trudno sobie wyobrazić jedenastkę Zagłębia bez walecznego Słowaka. - Nie oglądam się za siebie tylko robię swoje. Mam ważny kontrakt z klubem i chcę go wypełnić. W ubiegłym roku ówczesne władze podały mi pomocną dłoń. W zamian miałem pomóc w awansie. Nie udało, ale wierzę, że za kilkanaście miesięcy będziemy się cieszyć z awansu. Rzeczywiście początek sezonu mam niezły, ale to przecież to dopiero dwa mecze. Musimy wygrywać i unikać głupich wpadek, które miały miejsce w minionych rozgrywkach - podkreśla Bednar.
Polecane
II liga