Zaczęli jeszcze lepiej od Górnika. Beniaminek znowu wygrywa!

27.08.2017
Jeśli Górnik Zabrze zachwyca po awansie do Ekstraklasy, to co powiedzieć o GKS-ie Jastrzębie, które w roli beniaminka punktuje jeszcze lepiej od zabrzan? Wprawdzie tylko w II lidze, ale jeśli banda Jarosława Skrobacza nie zwolni tempa, to za rok powinna być już zdecydowanie wyżej!
Rafał Rusek/PressFocus
5 wygranych i remis, bilans bramek 13-2 - start GKS-u Jastrzębie jest w tym sezonie wprost wymarzony. Podopieczni trenera Skrobacza niezmiennie plasują się w czołowej trójce tabeli a to oznacza, że gdyby dziś kończyły się II-ligowe rozgrywki ekipa z południa regionu właśnie świętowałaby kolejny awans.

Do tego, bz tak się stało oczywiście droga jeszcze daleka, ale trudno bagatelizować wyniki osiągane przez jastrzębian. W środku tygodnia odprawili z bagażem dwóch goli jednego z faworytów rozgrywek, GKS Bełchatów. W sobotę - choć po sporych męczarniach - skasowali kolejny komplet punktów, tym razem kosztem Znicza Pruszków. - Jeśli wygrywamy spotkania kiedy nam nie idzie, kiedy gramy gorzej, to trzeba się z tych trzech punktów bardzo cieszyć. Po bardzo dobrym meczu w środę, dziś zagraliśmy wręcz słabo - przyznawał na pomeczowej konferencji Jarosław Skrobacz. Kilkanaście minut wcześniej 3 punkty jego drużynie zapewnił Wojciech Caniboł, trafiając do bramki Michała Olczaka już w doliczonym czasie gry. Co więcej - jeszcze na 10 minut przed zakończeniem meczu, dopóki gola nie zdobył Kamil Szymura, przy Harcerskiej za sprawą Mateusza Stryjewskiego prowadzili goście. - Bramka na 2:1 padła w 96. minucie, bo spoglądałem na zegarek w momencie, kiedy sędzia doliczył cztery minuty. Wcześniej w moim odczuciu nie został odgwizdany dla nas rzut karny - wściekał się Dariusz Żuraw, szkoleniowiec Znicza. Gwoli ścisłości dodać należy, że arbiter "zalazł za skórę" również jastrzębianom, nie trafienia Daniela Szczepana przy wyniku 0:0.

Szczęśliwie, czy nie, GKS dopisał sobie do tabeli kolejne trzy oczka. Za tydzień pojedzie do Łodzi zmierzyć się z innym beniaminkiem o sporych ambicjach - Łódzkim KS-em. - Wydaje mi się, że najprościej w świecie potrafimy grać w piłkę - mówił nam niedawno kapitan jastrzębian, Kamil Jadach. Jeśli wraz z kolegami wciąż będzie to potwierdzał, w czerwcu w Jastrzębiu znowu może być wesoło!

GKS 1962 Jastrzębie - Znicz Pruszków 2:1 (0:0)
0:1 - Mateusz Stryjewski 59'
1:1 - Kamil Szymura 79'
2:1 - Wojciech Caniboł 90'
 
Jastrzębie: Drazik - Mazurkiewicz (90' Dzida), Kawula, Szymura, Weis (78' Musioł), Ali, Ruda, Gancarczyk, Szczęch (64' Zajączkowski), Jadach, Szczepan (72' Caniboł). Trener: Jarosław Skrobacz.
 
Znicz: Olczak - Dybiec, Michalak (79' Dwórzyński), Klepczarek, Budek, Machalski, Smoliński (75' Podliński), Kubicki (67' Rackiewicz), Kubicki, Stryjewski (73' Włodyka), Tarnowski, Czarnowski. Trener: Dariusz Żuraw.
 
Sędzia: Robert Marciniak (Kraków)
Żółte kartki: Caniboł (GKS), Budek, Czarnowski, Klepczarek, Podliński, Tarnowski, Włodyka (Znicz).
Widzów: 1950

źródło: własne / GKS Jastrzębie
autor: ŁM

Przeczytaj również