Zabrzańskie cheerleaders najlepsze w Polsce. Spełnią swoje marzenia?

22.03.2013
O 15. gwiazdce marzą w Górniku, medalowe aspiracje mają także piłkarze ręczni NMC Powenu. Mało kto wie, że w Zabrzu jest już zespół, który może pochwalić się mistrzowskim tytułem. To Cheerleaders Energy.
Zespół powstał w listopadzie 2000 roku. Pierwszy występ miał podczas futsalowego meczu Polska - Portugalia. Zabrzańskie cheerleaders występowały także podczas spotkań innych dyscyplin - koszykówki (Bobry Zabrze) czy piłki ręcznej (NMC Powen Zabrze). Od 2004 do 2010 roku występy mogli podziwiać także kibice Górnika.

- Od 2006 roku działamy jako stowarzyszenie. Obecnie mamy ponad 100 zarejestrowanych członków w każdym przedziale wiekowym. Sukcesów na koncie mamy sporo, choć rzadko o nich mówimy. Polska to jeden z nielicznych już krajów, gdzie cheerleading nie jest dyscypliną sportową i nie traktuje się tego poważnie. Podczas gdy to właśnie cheerleading ma się już 2016 roku pojawić na igrzyskach olimpijskich! Przecież jest to piękny i tak trudny sport - mówi prezes Zabrzańskiego Stowarzyszenia Cheerleaders Energy, Izabela Ciupka.

Ostatni sukces miał miejsce niedawno - grupa Energy Senior, w pierwszej połowie marca, wywalczyła podwójny tytuł mistrza Polski w dywizjach Senior Cheer Mix i Senior Mix Group Stunt. Zwycięstwo rodziło się jednak w bólach. I to dosłownie! - Na zawody pojechaliśmy z mieszanymi uczuciami, ponieważ dwa tygodnie przed startem jedna z dziewczyn, która stała na piramidzie, schodząc z niej nieszczęśliwe upadła i skręciła kostkę. Tydzień później następna dziewczyna, tym razem podnosząca, naderwała mięsień trójgłowy ramienia i nie była w stanie podnieść ręki do góry - opisuje Ciupka.

- Na szybko szukaliśmy zastępstwa, pomogły nam dwie byłe cheerleaderki. Jedna z kontuzją kolana, druga uczyła się układu w dwie godziny na ostatnim treningu przed mistrzostwami. Nie byliśmy o tym przekonani, że cokolwiek nam wyjdzie. To, że się udało, rzeczywiście było niespodzianką! - wspomina prezes stowarzyszenia.

Przygotowanie występu pożera bardzo dużo czasu. Oglądając go, wydawałoby się, że nie wymagają one większego wysiłku. Błąd! - Układ 14-osobowy tworzyliśmy trzy miesiące. Elementy, które wykonujemy, są bardzo trudne i każdy trzeba ćwiczyć oddzielnie zanim połączy się je w całość. Mamy w składzie nowe osoby, które nigdy w życiu nie miały do czynienia z tańcem i akrobatyką, a tym bardziej z cheerleadingiem, więc doświadczone koleżanki i koledzy z drużyny musieli pomóc im w nauce. Dla widza wszystko wygląda na proste, jednak kosztuje to wiele wysiłku i dziesiątki godzin treningów, do tego litry wylanego potu i łez, czasem nawet rozlewu krwi - podkreśla nasza rozmówczyni.

Wysiłek i poświęcenie mogą jednak opłacić się. Dzięki dobremu występowi na mistrzostwach Polski, zespół zakwalifikował się do mistrzostw Europy, które odbędą się na przełomie czerwca i lipca tego roku w Rimini. Wyjazd jednak nie jest pewny... - Oczywiście bardzo byśmy chcieli pojechać, o takich wyjazdach marzą wszystkie zespoły w kraju. Jednak, jak zawsze, przeszkodą są finanse - przyznaje opiekunka stowarzyszenia.

- W Zabrzu ciężko o sponsora, szukamy go od lat. Kluby sportowe chcą nas tylko za darmo, nie oferując absolutnie nic. Rzadko zdarzają się występy za pieniądze, które przeznaczamy zazwyczaj na udział w turniejach. Inne zespoły mają się o wiele lepiej. Daleko nie szukając: w Polonii Bytom czy w Chorzowie co chwilę zespoły otrzymują nowe stroje, albo "pakiety socjalne". A u nas? Bieda z nędzą, tylko ambitna młodzież, którą właściwie w tym mieście mało kto docenia - nakreśla problem Ciupka.

- Od wielu lat nie mamy sponsora, nasze składki są bardzo skromne, wystarczają jedynie na pokrycie kosztów wynajmu sali do ćwiczeń. Taki wyjazd kosztuje nas kilka tysięcy złotych. To bardzo dużo, więc często nie jeździmy na zawody. W koszta wchodzą opłaty startowe, rejestracje i przejazd. Większość wykładamy ze swojej kieszeni, część pokrywa nam dotacja z UM Zabrze, lecz jest na tyle skromna, że wystarcza zazwyczaj na jeden wyjazd. Nie starcza nam nawet na uszycie porządnych strojów, nie wspominając już o profesjonalnym obuwiu tanecznym - tłumaczy.

Obecnie trwają poszukiwania sponsora, który pomógłby w organizacji wyjazdu do Włoch. - Żeby tam się dostać w składzie 16-osobowym, potrzebne będzie 20-25 tysięcy złotych. Przygotowujemy się na te mistrzostwa, doskonaląc układ i technikę wykonania, jednak w chwili obecnej nikt nie jest w stanie nam zagwarantować udziału w tym przedsięwzięciu. W poprzednich latach zespół dwa razy został nominowany przez niemiecką organizację cheerleaders ELITE Gmbh do mistrzostw świata w Stanach Zjednoczonych, lecz ze względu na ogromne koszty nie udało nam się wyjechać, podczas gdy inne polskie grupy, z mniejszych miast, już brały w nich udział. Mamy wielką nadzieję, że uda nam się dotrzeć chociaż na mistrzostwa Europy - przyznaje Ciupka.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również