Zabrzanin ściga się na gokartach i jest popularniejszy od piłkarzy Górnika!

18.01.2013
Ze sportami motoryzacyjnymi jest związany od kilku lat. Zaczął od wyścigów motocyklowych, ale prawdziwą miłością okazały się gokarty - to właśnie w nich Marek Piechuła zamierza odnosić sukcesy.
Marek Piechuła ściga się w zespole JMP Racing, dla którego poprzedni sezon był pierwszym w Kartingowych Mistrzostwach Polski, a dokładnie w polskiej edycji międzynarodowego ROK Cup. Osiągnięty wynik - szóste miejsce w klasyfikacji generalnej - satysfakcjonuje kierowcę.

- Sezon był całkiem dobry, ale trzeba wziąć pod uwagę, że cały czas się rozwijamy i nasze apetyty są coraz większe. Chcemy szybko wejść do ścisłej czołówki, no ale frycowe trzeba było zapłacić - mówi Piechuła. - Wiele już się nauczyłem wcześniej, w wyścigach motocyklowych, ale cały czas trzeba poznawać sprzęt i udoskonalać sposób obsługi - dodaje.

Pierwsze motoryzacyjne kroki Piechuła stawiał właśnie na motocyklu. - Zaczęło się od wyścigów motocyklowych w klasie 125 w pucharze Hondy. W 2009 roku zająłem w nim szóste miejsce. Później była "600" i dziewiąta pozycja w generalce, ale miałem wtedy złamany obojczyk i przez pół sezonu wyniki śledziłem tylko w internecie - wspomina nasz rozmówca.

Później niestety zdarzył się przykra historia. - Nasze apetyty były coraz większe, chcieliśmy walczyć o zwycięstwo. Miałem jednak poważny wypadek, motocykl został zniszczony i trzeba było zawiesić starty. Już wtedy skłanialiśmy się ku kartingowi - opowiada Piechuła.



Piechuła nie zamierza w najbliższym czasie ponownie się przesiadać. - Planuję na dłużej zostać w kartingu. Co prawda wcześniej ścigałem się na szybszej maszynie, ale po przesiadce to właśnie w tej dyscyplinie odnalazłem swój dom. Czuję się tu bardzo dobrze, myślę, że jest podstawa do tego, by osiągnąć dobre wyniki. Po kilku latach tułaczki znalazłem dyscyplinę, która sprawa mi dużą radość - przyznaje.

Ile trzeba mieć pieniędzy, by móc "przetrwać" sezon? W przypadku teamu JMP Racing jest to około 30-40 tysięcy złotych. - Ale spotyka się kierowców, których budżet wynosi nawet 120 tysięcy złotych. Nasza kwota pozwala nie tylko na przejechanie wszystkich wyścigów, ale też na powalczenie o czołowe pozycje - wyjaśnia.

Piechułę docenili czytelnicy "Głosu Zabrza i Rudy Śląskiej", którzy wybierali sportowców roku Zabrza. Kierowca JMP Racing zajął w nim ósme miejsce i wyprzedził niektórych podopiecznych Adama Nawałki. - Cieszę się, że mieszkańcy miasta wspierają nas i doceniają to, co robimy. Kim byłby sportowiec bez ludzi, którzy go dopingują nie tylko wtedy, kiedy jest fajnie, ale też wtedy, kiedy czasem nie idzie? To była moja druga nominacja do tego plebiscytu, ale po raz pierwszy znalazłem się w "10". Jestem zadowolony, udało się wyprzedzić dwóch piłkarzy Górnika, który jak wiadomo rządzi w Zabrzu - komentuje wyniki kierowca.

A jakie są życzenia teamu na ten rok? - Przede wszystkim chciałbym, aby ten sezon był równy i solidny. By w każdym wyścigu, niezależnie od panujących warunków, być w czołówce oraz żeby było jak najmniej zaskoczeń. W zeszłym roku sprzęt był mało awaryjny, oby tak było i teraz - mówi Piechuła.
autor: Adrian Waloszczyk

Przeczytaj również