"Zabrakło zdrowia i dopracowania formy"

17.03.2014
Michał Pietrzak, zawodnik AZS AWF Katowice, zajął 4. miejsce w sztafecie 4x400 metrów podczas niedawnych Halowych Mistrzostw Świata w Sopocie. Także o tym starcie biegacz opowiedział w wywiadzie dla serwisu SportSlaski.pl.
- Nie wystąpiłeś w eliminacjach HMŚ. Czy spodziewałeś się, że wystartujesz w finale?
Michał Pietrzak: Po eliminacjach wiedziałem, że wystąpię w finale, ponieważ dwóch kolegów nie pobiegło na miarę swoich możliwości. Mieli dużo gorsze wyniki od swoich biegów indywidualnych i byłem pewny, że będę biegł w finale. Niestety, na Mistrzostwach Polski nie poszło mi zbyt dobrze, ponieważ byłem wcześniej chory i naderwałem mięsień dwugłowy na obozie w RPA, co przyczyniło się do około 3-tygodniowej przerwy w treningach, która niestety nie pozwoliła mi na dopracowanie i doszlifowanie formy.
 
- Czy spodziewałeś się tego, że nie wystąpisz w eliminacjach i dopiero pobiegniesz w finale? Czy trener poinformował Cię o tym?
- Trener w dniu eliminacji poinformował mnie, że nie wystartuję, lecz od razu po biegu eliminacyjnym dał mi wskazówki, że pobiegnę w finale, zaś skład finałowy ogłosił tradycyjnie w dniu finału. Porównując czas obu biegów polskiego składu sztafety, trener Lisowski  podjął słuszną decyzję zmieniając dwóch zawodników w biegu finałowym, ponieważ w eliminacjach chłopaki pobiegli w czasie 3 minut, 6 sekund i 50 setnych, a w finale biegliśmy 3 minuty, 4 sekundy i 39 setnych. To mówi samo za siebie.

- Już na chłodno po paru dniach od zakończenia HMŚ – jakie jest uczucie być w składzie czwartej sztafety świata w hali?
- Ambicja niestety mówi mi, że jest to dopiero 4. miejsce, bo zawsze liczą się tylko pierwsze trzy miejsca. Medal zdobyty indywidualnie czy w sztafecie powoduje, że zawodnik wskakuje dzięki niemu  o półkę wyżej – i finansowo, i emocjonalnie. Szkoda, że tego medalu nie było, ponieważ „wybiegaliśmy” taki rezultat, który na wcześniejszych zawodach zawsze dawał albo srebrny medal mistrzostw świata albo co najmniej brąz. Pierwszy raz ten wynik na HMŚ nie dał medalu.

- A jak się przygotowywałeś na start finałowy?
- Do Sopotu przyjechałem tydzień przed startem Mistrzostw Świata. Trenowaliśmy tam nie mocno, ale szlifowaliśmy swoją formę. Najbardziej treningowo cieszy mnie, że na treningu pobiegłem 250 m z międzyczasem na 200 m równym 20,79 i jest to moja „życiówka”, z której jestem naprawdę bardzo zadowolony. Tym bardziej, że było to biegane na dworze, bez komfortu cieplnego i w długich ubraniach. Także jest już bardzo duży potencjał szybkościowy, wytrzymałościowy również. Trzeba to teraz wszystko dopracować na sezon letni, ponieważ tego właśnie zabrakło w sezonie halowym – dopracowania formy.

- A co jest dla Ciebie ważniejsze – 4. miejsce na HMŚ czy Młodzieżowe Mistrzostwo Europy?
- Zdecydowanie Młodzieżowe Mistrzostwo Europy milej wspominam. Nic nie zastąpi momentu, kiedy Mazurek Dąbrowskiego jest grany na stadionie i można wejść na podium razem z przyjaciółmi ze sztafety i odsłuchać hymn narodowy. 

- A co Ci siedziało w głowie przed finałem?
- To była moja pierwsza sztafeta, która tak naprawdę nie wywołała we mnie jakiegoś głębszego stresu. Byłem pozytywnie nastawiony do startu, ponieważ wiedziałem, że na trybunach siedzi około 5-6 tysięcy Polaków, którzy będą nam kibicować, a wolontariusze, którzy pracowali na tych Mistrzostwach stworzyli niesamowitą atmosferę. Była to dla mnie przyjemność biegać w Sopocie i „zostawić” całe swoje serce na bieżni. Doping był niesamowity. Mało co pamiętam z pierwszego koła na 400m. Naprawdę bardzo pozytywne wrażenia. Cieszę się, że mogłem pobiec i zaprezentować się przed polską publicznością.

- Jaka jest dla Ciebie różnica pomiędzy biegiem w hali a biegiem na stadionie?
- W hali zawsze jest bardzo ciasno, zawsze zdarzają się jakieś walki na łokcie, jest walka bark w bark. Na stadionie jestem bardziej „obiegany” w sztafetach i wydaje mi się, że na stadionie biegam lepiej. Była to moja druga sztafeta halowa w życiu.

- Czy w finale mieliście jakąś specjalną taktykę na bieg?
- Na HMŚ nie ma wolnych przeciwników, a odzwierciedleniem tego jest rekord świata Amerykanów w sztafecie. Ale trener zawsze ustala taktykę. Trener decyduje, kto jak ma biec. My dostajemy zadania przed biegiem, każdy ma się z tego zadania wywiązać w 100-110 procentach normy. Na HMŚ w Sopocie każdy z nas wykonał swoją robotę najlepiej jak potrafił. Do medalu zabrakło szczęścia!

- Hala już się skończyła, a zaczyna się powoli sezon letni. Jaki sobie dajesz cele na ten sezon? Gdzie będzie można Cię obejrzeć?
- W sezonie letnim chcę się skupić przede wszystkim na Mistrzostwach Europy, żeby pobiec jak najlepiej w sztafecie i nie ukrywam – powalczyć o medal na ME w Zurychu. Teraz na HMŚ byliśmy drugą ekipą z Europy, więc mam nadzieję, że utrzymamy ten poziom i zdobędziemy przynajmniej srebrny medal w sezonie letnim. W finale trochę brakowało nam zdrowia. Jeśli uporamy się z kontuzjami i skupimy się na treningu, co jest najważniejsze w tym okresie, to mamy szansę naprawdę powalczyć o najwyższe lokaty. Na pewno fakt, że nie zdobyliśmy medalu na HMŚ w Sopocie będzie dodawał nam motywacji i siły na treningach każdego dnia. 

- Czy wystartujesz jeszcze gdzieś w Polsce? Czy można będzie Ciebie zobaczyć w Katowicach?
- Tak, oczywiście wystartuję na Płotkarskim Mityngu Katowickim. Nie wiem jeszcze dokładnie, którego maja, ale wiem, że na tym mityngu będę mógł się pokazać katowickiej publiczności. Resztę startów musimy jeszcze ustalić z trenerem, a będzie to zależeć od postępów w cyklu treningowym.

- Ostatnie pytanie, troszkę na inny temat. Odczuwasz teraz popularność na uczelni po HMŚ? Czy studenci zauważają Cię, czy traktują, jak normalnego kolegę?
- Jestem normalnym, zwykłym studentem AWF. Mam tutaj wielu znajomych i przyjaciół, ponieważ studiuję na dwóch kierunkach jednocześnie. Powiem, że naprawdę jestem dumny, że należę do tej uczelni i do tego klubu. Spotykam wykładowców, którzy zatrzymują mnie na terenie AWF-u i gratulują mi występów, mówiąc, że są dumni, że jestem/byłem ich studentem. To budujące i bardzo wartościowe.

- To nie zostaje mi teraz tylko, jak życzyć Tobie powodzenia i medalu.
- I zdrowia. Przede wszystkim zdrowia. Jestem takim zawodnikiem, że jeśli będzie dopisywało mi zdrowie będzie wszystko ok, bo ambicja jest, chęć jest, tylko zdrowia potrzebuję, a jak ono będzie to będą dobre wyniki, sukcesy i medale.

- W takim razie życzę zdrowia i medalu na Mistrzostwach Europy.
- Dzięki wielkie za to! Przede mną ciężkie treningi i czas wielu wyrzeczeń, aby ten medal przywieźć do Katowic i zrobię co w mojej mocy, aby tak się stało! A ze swojej strony chciałem bardzo podziękować uczelni AWF Katowice oraz mojemu klubowi AZS AWF Katowice. Te dwie instytucje bardzo mi pomagają w realizacji moich marzeń i postawionych celów życiowych, za co serdecznie dziękuję.

źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również